expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

piątek, 24 kwietnia 2015

Kwietniowe spacery



Przechadzaliśmy się po wsi
kwitnącym traktem
mając wiosnę za przewodnika















mijaliśmy kwitnące magnolie i wawrzynki ogrodowe
polne czeremchy i gajowe zawilce
łagodny wiatr pląsał po łąkach i zapraszał na zielony parkiet
a krągłe obłoczki płynęły po niebie jak "wielkie porcje waty cukrowej Mamusiu :) "

wydawało się, że wystarczy zanurzyć rękę w błękicie nieba i poczęstować się jedną :)

akurat w pobliżu zatrzymało się objazdowe wesołe miasteczko
i zaprosiłam moich miłych na prawdziwą pachnącą cukrem watę :)























- Mamusiu a Aniołki mają w niebie wesołe miasteczko?
- nie wiem ale na pewno cieszą się Twoją radością i także tym, że im malujesz kolorowe skrzydełka
- naprawdę? to jak wrócimy to namaluję im jeszcze karuzele :)
- dobry pomysł ale pamiętaj, że one mają tam na pewno swoje zajęcia :)
- no tak, robią dobre uczynki i opiekują się ludźmi... a kto się opiekuje Aniołkami?
- nie wiem, może właśnie małe dziewczynki, które tak ciepło o nich myślą i malują dla nich piękne rzeczy? :)


























 





















Jak smyczkom skrzypiec
jak zimie lata
jak ziemi nieba
 
tak zmierzchom świtów
dolinom gór
a niebu ziemi
trzeba





 



Mamy dziś rocznicę ślubu i dostaliśmy od dzieci rysunki, zakładki do książek i bukiecik z bibuły
takie dni są dla mnie jak muśnięte niebem :)




















środa, 22 kwietnia 2015

Zabawa urodzinowa



Upiekłam Arturkowi tort, tradycyjnie czekoladowy z kremem śmietankowym i dekoracją z cukru pudru, którą jak zawsze obiecałam sobie, że robię po raz ostatni, gdyż żelatyna tradycyjnie mnie nie słuchała i miała za nic moje starania

stałam nad blatem rozmawiając z cukrowym promem kosmicznym i prosiłam go, by się trzymał

Arturek wymarzył sobie prom po dniu kosmonauty, który spędziliśmy na emocjonującym pikniku rakietowym (z wystrzeliwanymi rakietami) - uroczysty był to dzień: świętowaliśmy rocznicę lądowania człowieka na księżycu :)

myślałam, że będziemy robić maga z cukru pudru, mimo, iż jednego poczyniliśmy już kiedyś na imieninowy tort, jednak fascynacja czarami łagodnie wzbogaciła się o oczarowanie magią kosmosu (zwłaszcza po ostatnim spektaklu o komecie, który bardzo polecam) - i tym sposobem robiliśmy prom wraz z rakietami, które miały wynieść go na orbitę urodzinowych marzeń :)

zabawa z przyjaciółmi udała się pięknie, dzieciom humory dopisywały i wszyscy jak zwykle wracaliśmy umorusani od tatuaży, które, muszę przyznać, idą nam już coraz lepiej - trening (klik , klik ) czyni mistrza ;)  :)))

miłe i intensywne dni za nami :)


































poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Urodziny Arturka w Dolinie Chochołowskiej



Zastanawiałam się jaki prezent sprawić mojemu Synusiowi i wpadł mi do głowy pomysł z krokusami w Tatrach
chciałam, by zobaczył, że na Jego urodziny, w pewnym bajkowym miejscu - zakwitają na fioletowo całe doliny

pojechaliśmy:
mini wczasy w pięknym ośrodku
w pobliżu wejście do doliny Kościeliskiej
nieco dalej dolina Chochołowska słynna z krokusowych dywanów



pinterest.com




miałam wizje:
wspólnych nieśpiesznych spacerów pośród pejzaży olśniewających urodą
krajobrazów zanurzonych w wiosennej zieleni, skąpanej w słońcu i bujnych paletach kwitnącego kwiecia
fioletowego bezkresu przyprószonego osadem radości wszystkich wędrowców,
którzy, jak my, chodziliby na lekkim krokusowym rauszu
euforycznie, nieprzytomnie, w estetycznym odurzeniu

tymczasem
scena - zdawało się - wpadła w ręce szalonego artysty
oślepiające słońce zasłaniał raz po raz ciemną kurtyną zimowych chmur
wprawiał w pijany taniec porywiste wiatry południa i północy
miotał kontrastami i gorące nadzieje fotografów rzucał między zziębnięte płatki skulonych kwiatów
i jeszcze te deszcze ze śniegiem -
ich sens dekoracyjny doprawdy trudny był do uchwycenia

śmiałam się w myślach - oto zamiast marzeń o romantycznych spacerach z domieszką słonecznych impresjonistycznych klimatów, otrzymaliśmy solidną porcję surrealizmu i przesadne nagromadzenie dramatycznych środków wyrazu ;)

i tak to sobie planuj człowieku...
prztyczek w nos
przypomniały mi się słowa z ostatniej lektury:
 
 
przygody to szansa, że zrealizuje się jakaś cząstka naszej indywidualności,
która inaczej nie zdołałaby się wyzwolić
 

naprawdę?
szukałam tej cząstki
czy o większą otwartość na kaprysy losu chodziło?
o umiejętność cieszenia się chwilą nawet jeśli niewiele szło po mojej myśli?
może...

na pociechę przypomniałam sobie parafrazę Prousta:

zostawmy piękną pogodę ludziom bez wyobraźni

żarcik :)

jednak wyjazd udał się bardzo
humory dopisywały
gdy nie spacerowaliśmy i nie drzemaliśmy
graliśmy w pingponga, piłkarzyki i gry planszowe
dzieci biegały między bawialnią a swoim pokoikiem, w którym w wolnych chwilach rysowały a wieczorami słuchały bajek z płyt
cieszyły się ręcznie szytymi maskotkami i Aniołkami w każdym kącie pensjonatu
naleśnikami z czekoladą na śniadanie
nawet soplami na dachach


- jak Wam się podobało?
- super urodziny! (Mamusiu nie przejmuj się tymi krokusami)  :)


prawda...
postrzeganie to także sztuka pominięć... :)


























































































środa, 15 kwietnia 2015

Zaczarowane popołudnie



pinterest.com



Wielkim trzeba być czarodziejem, by siłą marzeń sprowadzić Maga do domu kultury :)

niektórym się to udaje :)













było pięknie
czarodziejsko
inspirująco


- Mamusiu, czy ja mógłbym się zapisać do takiej szkoły, gdzie bym się tego nauczył?
- pomyślimy, poszukamy, na początek kupimy księgę czarów i sztuczek magicznych i poćwiczymy, co Ty na to?
- super!



strój już uszyty, pora na prawdziwą naukę czarowania :)
nie wiem jak nam pójdzie ale konkretne marzenia to solidny początek

w końcu tak jak my potrzebujemy marzeń
tak one potrzebują, by ktoś powoływał je do życia
i dawał im szansę spełnienia się :)

cieszmy się, że mamy marzenia
one na pewno cieszą się, że mają nas :)







niedziela, 12 kwietnia 2015

Ogrodowo




Znacie może tego pana? ;)

jest - upraszczając oczywiście - wizualną reprezentacją zagęszczenia receptorów czuciowych
przydaje się w terapii - obrazuje znaczenie dłoni (i kompleksu ustno-twarzowego) w regulacji zaburzeń sensorycznych i pobudzaniu kory mózgowej
piszę o tym, bo śmieję się z siebie
od kilku dni rozsypuję kruszywo
nabieram kamienie, nakładam na taczkę, wysypuję kamienie, układam
i od nowa
łopatką mi niewygodnie więc pracuję rękami
dziennie zużywam od 4 do 6 par rękawiczek wampirków
przecieram je do dziur
palce, całe dłonie mam tak wymasowane jak nigdy dotąd
i myślę sobie - śmieszna sprawa
nigdy wcześniej nie przyszła mi do głowy
ale to naprawdę wspaniała metoda na dobry humor i głęboki relaks
a ma kora mózgowa - pijana od pomysłów :)







piątek, 10 kwietnia 2015

Kwietniowo

 
 
 
Julian Tuwim
Brzózka kwietniowa
 
 
To nie liście i nie listki,
Nie listeczki jeszcze nawet -
To obłoczek przeźroczysty,
Pozłociście zielonawy.

Jeśli jest gdzieś leśne niebo,
On z leśnego nieba spłynął,
Śród ogrodu zdziwionego
Tuż nad ziemią się zatrzymał.

Ale żeby mógł zzielenieć,
Z brzozą się prawdziwą zmierzyć,
Ściemnieć, smugę traw ocienić -
- Nie, nie mogę w to uwierzyć.
 
 

Wiosenna energia

 
Szczęście
to taki stan umysłu,
w którym cieszysz się,
że żyjesz.
 
Laure Kendrick




Piątek i piękny słoneczny poranek.

Wczoraj w pracy telewizja ale dzisiaj mam wolne.
Co dzień wielkie emocje, dziś jednak będą pod znakiem pracy w ogrodzie.
Nie mogłam się już doczekać
takich chwil
takiej pogody
mm
wspaniała :)
wszystko lśni od słońca, jest jeszcze wcześnie i rześko
ale zapowiada się idealna aura na ogród


Przyroda także
jak okiem sięgnąć
tryska energią :)
wiatry grają hymn poranny
i rzeźbią kształtne obłoczki
drzewa szumią melodyjnie w rytm ptasich treli
o najnowszych trendach w wiciu gniazd

tyle traw i gałązek unoszą w swych dzióbkach
ci mali skrzydlaci architekci
zawsze wprawiają mnie w zachwyt :)



pinterest.com



i owady
może nie jestem wielbicielką
ale doceniam i podziwiam pracowitość
teraz kąpią się w rosie zapewne
widziałam żuczka testującego stópką temperaturę chyba :)


lecę
dziś będę kosić i tworzyć skalne alejki
podłączę się do źródła wszechpanującej wiosennej energii
i niech mnie mrówki podziwiają :)



wtorek, 7 kwietnia 2015

Muzeum geologiczne w Sosnowcu



Zajączek przyniósł mi kamień
wyszukany w naszych dolomitach, wykąpany w wodzie z mydłem,
wypolerowany i wychuchany przez siedmioletnich pomocników zajączka :)

- prawda, że piękny Mamusiu?
- wspaniały!

odkąd przywieźliśmy 6 ton kruszywa do ogrodu dzieci żyją archeologią i mineralogią
na moich oczach rodzi się nowa pasja :)
mam co prawda nadzieję, że nie zbyt wielka, bo nie mamy tylu półek w domu
niemniej zabawy i marzeń przy niej sporo

pomyślałam, że zrobię dzieciom niespodziankę i zaproszę ich do muzeum ziemi

już początek przygody zrobił wrażenie, gdyż powitał nas wielki tyranozaur







moi mili zachwyceni - niedawno w szkole uczyli się o dinozaurach - a tu czekała taka ekspozycja!

ochy i achy
Mamuś popatrz!
Mamuś spójrz! :)

po części poświęconej geologii i historii naturalnej
sala z meteorami

Lusia: - spójrz Mamuś na ten rów
M.: - tak, to zdjęcie największego krateru meteorytowego na świecie, robi wrażenie, co?
L.: - to Mamusiu jak widać spadającą gwiazdę to trzeba sobie marzyć czy uciekać?
M.: - no, raczej marzyć:)
A.: - chyba, że jest już blisko :))

uśmiałam się :)

sala z minerałami wzbudziła zachwyt
- jakie piękne!
- jakie kolorowe!

- Mamusiu czy to są brylanty czy diamenty?
- poczytajmy

i czytaliśmy sobie
i przy okazji uczyliśmy się kolorów: ametystowego, szmaragdowego, malachitowego, rubinowego, szafirowego - nie ma to jak zobaczyć na własne oczy źródłosłów ;)

- Mamusiu a możemy tu być tak długo jak tylko będziemy chcieli?
- chyba możemy, godzina jeszcze młoda ;)

byliśmy całkiem sami pośród tych wszystkich dinozaurów, minerałów i skamieniałości
tylko my i historia :)
piękne chwile :)

gdyby ktoś miał ochotę - oto link do muzeum
wejście jest zawsze bezpłatne















poniedziałek, 6 kwietnia 2015

sobota, 4 kwietnia 2015

Sobota Wielkanocna


Wielka Sobota... niezwykły czas
rodzinny, pogodny, intensywny :)

ze spaceru wracaliśmy w słońcu tak mocnym, że zdawało się możliwością roztopić w blasku światła i błękicie nieba
a po chwili zrobiło się ciemnawo, sypnął drobny grad i zostało jedynie rozpłynąć się w podziwie nad siłą przyrody i jej fantazją ;)

teraz popołudnie przepiękne ale z oddali dochodzą grzmoty wiosennej burzy

wszyscy wybierający się na Liturgię Wigilii Paschalnej i nocne czuwanie będą musieli ciepło się ubrać jednak spacer do Kościoła z pewnością dostarczy wzruszeń - noc będzie lśniła blaskiem księżyca - dziś pełnia, a świece roratnie zapłoną ogniem

pięknych Świąt życzymy!