expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 30 lipca 2014

Chania



 
   Biała sukienka Lusieńki na tle białych powozów kojarzyła mi się z Niceą, a Nicea z podróżą z Mamą i rozmowami o skojarzeniach, jakie miałyśmy wtedy... na przykład z Lilką Kossak - Marią Pawlikowską Jasnorzewską, jej podróżą na francuską riwierę i światem dwudziestolecia międzywojennego...
 
   Chodziłam po Chani, po porcie Weneckim, trzymałam za rączkę dziecko, jedno lub drugie, lub oboje naraz i słuchałam ich pytań, ich rozmów, ich przytomnych próśb o picie, o lody i cieszyłam się z tego ich zanurzenia w teraźniejszości. Gdyby nie oni - snułabym się od skojarzenia do skojarzenia i patrzyła na wszystko lekko nieobecnym wzrokiem. Czy to wiek mój coraz już poważniejszy, czy to Chania tak dekoracyjna, niczym scenografia do tysiąca wspomnień, czy to po prostu słońce lata, które wszystko intensyfikuje, wzmacnia kontrasty ale i chwilami zaciera granice... nie wiem... czas w Chani rozwarstwiał mi się, teraźniejszość mieszała z przeszłością a rzeczywistość z fantazją.








    Śmiałam się w duchu, że trzeba bardziej starannie dobierać sobie lektury. Nigdy nie wiadomo, co z której odżyje w człowieku w takiej Chani na przykład i spokój duszy zmąci ;) Ja - to już trochę stracona - co przeczytałam, to przeczytałam, nie wszystko warto było - za mocne, zbyt życiowe, zbyt nieżyciowe ;) Czas pomyśleć o Bączkach - za chwilę szkoła, pierwsza klasa, pierwsze samodzielnie wypożyczone książki, przeczytane z zapartym tchem przy nocnej lampce :)








Zastanawiałam się, co będą pamiętać.
I czy mam na to jakiś wpływ...
Ktoś kiedyś powiedział, że pamiętamy nie tyle rzeczywiste cechy sytuacji, co naszą ich interpretację.
Ktoś inny, że postrzegamy wydarzenia poprzez emocje, które w nas wzbudzają.
A pamięć... i tak płata figle.









Uwaga... soczewka pamięci
każdy ma swój odmienny styl uwagi, jak indywidualne i niepowtarzalne są linie papilarne,
a za nią stoją potrzeby, zainteresowania, temperament
i wiele innych tajemnic
na co zwracały uwagę Bączki?
co zapisze się w ich wspomnieniach?







 
"Czasami to, co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni"














Tymczasem cieszyłam się ich radością z bieżącej chwili.














 
... na przykład ze spotkania z kotem o wielu sercach - pierwsze biło na kocią nutę, drugie miał pod postacią doskonale kształtnej plamki na grzbiecie, a reszta - to nasze, które skradł i pewnie jeszcze wielu innym osobom :)

niesamowite wrażenie, mniemam, iż jest wyjątkowo kochliwy :)







 
 
Każdy indywidualizm zakłada stałość jakiejś zasadniczej odrębności :)
 
 
 
 
 

poniedziałek, 28 lipca 2014

Pod niebem Krety



Czas
wypełniony słońcem, śmiechem i dziecięcymi pomysłami
dni i wieczory
pachnące słonym wiatrem, morzem i grecką kuchnią

mamy dla siebie dobry humor
i brak pośpiechu

i wspomnienie podróży statkiem
upalne, trochę rozbujane, wietrzne i ciut męczące ale bardzo piękne :)


























laguna była prosto z bajki
turkus morza rozciągał się po horyzont
i mienił wszystkimi odcieniami
różowy piasek przemykał przyjemnie między palcami
woda była ciepła i tak przejrzysta, że można było liczyć ławice maleńkich rybek i wszystkie muszle na dnie
nie chcieliśmy wracać

Amorgos islands - wyspy dzikie i pozornie bezludne pachniały przygodą
snuliśmy fantazje co też mogłoby się na nich wydarzyć
dzieci biegały po plażach i chlapały się szmaragdową wodą

myślałam... a może by tak nie wsiadać na statek i nie wracać? kilka dni... kilka niezapomnianych nocy... z laguną... :)

















































................................
 
 

http://www.gramvousa.com/default.aspx?lang=pl



piątek, 25 lipca 2014

Poranki



gra świerszczy
letni wiatr poruszający firankami
rozgrzane kamienie werandy pod stopami
kawa na tarasie
powitanie morza
błękit fal z grzywami białej piany
smarowanie małych ciałek pachnącym olejkiem
kąpiel w basenie przed śniadaniem
wspólne chwile przy stole
książka

moje greckie carpe diem
poranna chwilozofia :)
























































Pozdrawiamy!


wtorek, 15 lipca 2014

Jeszcze trochę w swojskich klimatach :)



Z jednej strony czekam, już się nie mogę doczekać
bieli i błękitu greckich pejzaży
drzwi i okien, donic i płotów
niebiańskiej uczty dla oka :)

czekam na spacery po wyspiarskich uliczkach
na kafejki, zaziki, plażę i sałatki z fetą i pomidorami
i pieczywo maczane w oliwie i czosnkowo - bazyliowym pesto
na atmosferę południa
i greckie siga siga (powoli powoli)

czekam i cieszę się tym czekaniem
kupiłam za grosze na Allegro kilka sukienek, głównie w bieli i błękicie  ;) (mam nadzieję, że zdążą dojechać :)
kupiłam też zapach na wyjazd (lubimy mieć z K. wodę toaletową, która potem kojarzy nam się z tymi jedynymi wakacjami - w tym roku L'eau par kenzo homme / męska ale prawie unisex, w zeszłym mieliśmy Clinique happy for men - też męska, ale tak mnie oczarowała, że znów nosiliśmy razem)

tak więc z jednej strony czekam i nogami przebieram, sprzątam dom dla gości, piorę, prasuję, ogarniam ogród i zwierzaki :)
z drugiej - słucham Bączków
oni jak zawsze, niezawodnie, żyją w duchu zen - tu i teraz :)))

"obiecałaś Mamuś, że przejedziemy się tramwajem"
obiecałam
"obiecałaś, że pójdziemy na tę plażę z twojego dzieciństwa"
obiecałam
"i zjemy lody"
obiecałam

miałam wyjście? ;)








tym sposobem matka wcisnęła między pranie, sprzątanie i pakowanie lody, podróż tramwajem i szaloną kąpiel, która skończyła się w deszczu :)











































































nie pierwsza to nasza wyprawa, która kończy się ulewą


tu podobna



http://blog-o-poranku.blogspot.com/2012/06/o-palmach-ulewie-i-gnocchi-ze.html



mamy tego farta ;)


Pozdrawiamy :)

sobota, 12 lipca 2014

Summer loving


Zakochana w sztok :)
w lecie
w dzieciach latem
w ich radości
w ich plażowych zabawach i piasku znajdowanym później wszędzie, nawet w książce ;)
w czereśniach
w niebie, które raz płonie o zachodzie, raz otula wieczór mleczną mgłą
w tańcach, które Bączki urządzają na balkonie
w słowikach za oknem sypialni, które czynią nam z ogrodu sale koncertowe
i w planach :)))
lecimy do Grecji!
tak się cieszę :)
pracuję po nocach nad grantami i projektami, które trzeba skończyć
K. też z nosem w komputerze
ale już za chwileczkę
za momencik
będziemy wolni! :)





































































 
 
...............................................



Jutro w Pławniowicach na dziedzińcu odbędzie się wspaniały koncert.
Piszę, bo może ktoś miałby ochotę, a nie wie o nim.
To naprawdę magiczne miejsce :)






 







LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...