expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 27 października 2014

Niesamowity Świerklaniec



"- Zmieniła się Pani.
- Och, musiałabym się wstydzić gdybym nie zrobiła pewnych postępów"
 
"- Ma Pani zbyt wiele zalet jak na jedną osobę.
- Dziękuję. Zdarza mi się czasem upodabniać do swego rozmówcy"

"Zachowanie Pani umacnia mnie w przeświadczeniu, że jest w Pani naturze pewna skłonność do przewrotności"

"Dziękuję, doprawdy jednak mój postępek mniej jest zajmujący niż Pańska jego interpretacja"

"Czym mogę sobie zasłużyć na Pani przychylność?"

"To miłe, że tak stanowczo troszczy się Pan o moje dobre samopoczucie, proszę jednak zważyć, że zakłopotanie, w które Pan mnie wprawia udaremnia Pańskie intencje"

"Rozpalona głowa ma zawsze swoje zalety"

"Wyobraźnia podszeptuje Panu bardzo niechwalebne myśli"


K. śmiał się i dzieci się śmiały: "Co Ty mówisz Mamusiu?!"
a mnie przypominały się frazy z książek o życiu arystokracji, które równie dobrze mogły były przebrzmiewać i w tych miejscach, alejkach, ogrodach, altankach... wieki temu.

Za nami wycieczka z historią w tle.
Czar minionych obyczajów i tajemnice starych pałaców mają dla mnie nieodparty urok.

I ten język...
czy ktoś jeszcze mówi w ten sposób?
Jakże chciałabym umieć nauczyć dzieci takiej kultury, manier i słownictwa,
we współczesnych czasach jakże niepopularnych..
ale ileż mających uroku :)

nie dla względów praktycznych naturalnie :)))



... tyle historii...


























... Świerklaniec...
żal, że tak niewiele zostało z tamtych czasów...

 
Spacerowaliśmy i cieszyliśmy się pogodą, sobą i dziecięcym zachwytem
nad tym co tu i teraz,
gdzieś tam jednak
w zakamarkach duszy
jakieś nieuchwytne wzruszenie nad minionymi wiekami, zapomnieniem...
w takich miejscach szczególnie odczuwa się przemijalność...
był świat i nie ma świata...

 
i oto po latach przechadzają się alejkami jakieś nowe pokolenia (nas mam na myśli :) i stroją sobie żarty, gdybają, fantazjują, plotą trzy po trzy o tym jak to drzewiej bywało
a przecież nic tak naprawdę nie wiedzą
tyle co z przekazów, także nie wolnych od wpływu rozmaitych okoliczności

i okazuje się,
że przeszłości nie ma nigdzie indziej poza umysłem
i fotografiami...

co też sobie może myśleć taka biała dama zaglądająca w te umysły... jeśli w ogóle ma takie talenty ;)
żal, tylko żal,
i zniecierpliwienie... "co też oni wiedzą... turyści!"

a turyści pooglądali,
powspominali także swoją historię sprzed pięciu lat, kiedy byli tu ostatnio
zadziwili się nad tym jak to czas leci
i skupili się na teraźniejszości
na dziecięcej radości z jazdy rowerami
na ich piosenkach
na ich zabawach z alfabetem: jak powiesz stop to musisz podać słowo na tę literę

wczorajsza teraźniejszość...
a dziś już historia...
do powspominania...

panta rhei
























































 




















 






 
 













 






piątek, 24 października 2014

Piątkowo mi jest

 
 
 
 


... a każdy nowy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny :)


trochę pada
trochę zimno
cóż..
jesień
przecież :)

poszuraliśmy liśćmi, nacieszyliśmy się babim latem, pora opatulić się szalikami i nanieść drwa do kominka

i na spacer wyjść pachnący deszczem :)






deszcz
mokre liście
mokre drzewa
mokrzy my
dzieci wskakują do kałuż i pytają co będziemy robić jutro
co tylko chcecie
life is a song, sing it :)






może weźmiemy rowery i pośmigamy miedzy kroplami
może zbierzemy trochę chojny i szyszek i zrobimy stroiki na cmentarze
może udekorujemy werandę jesiennie... dyniowo... lampionowo
może poczytamy lub sami zrobimy jakąś księgę, korzystając z nowych kaligraficznych umiejętności i słabości do przyklejania skarbów

i pewnie ciasto upieczemy
i racuchy z jabłkami usmażymy
i zaparzymy nową jesienną herbatę, która cudnie rozsnuwa po domu swą aromatyczną piosenkę o mandarynkach, korzennych przyprawach i cytrynowych kwiatach
oddamy się tym nastrojom
i będziemy cieszyć się sobotą, niedzielą
i sobą
do utraty tchu :)







poniedziałek, 20 października 2014

Confetti wrażeń




"Podczas, gdy Tygryski mogą wydawać się wyjątkowo energiczne,
ich zamiłowanie do nieustannego działania i intensywnych doznań
jest w istocie pewną formą duchowego lenistwa."
 
"Tao Kubusia Puchatka" Benjamin Hoff




Uwielbiam ten cytat :)

Zawsze mnie bawi w chwilach gdy tak jak dziś siadam z zamiarem zanotowania ostatnich wspomnień i planów i uświadamiam sobie, że jesteśmy jak te tygryski - w nieustannym wirze wydarzeń.
 
Pełne emocji pasowanie na pierwszoklasistę, Dzień Chłopaka ze wspaniałymi występami, wyprawa do kina na Pszczółkę Maję, wycieczka do muzeum chleba, przygotowania do balu na Halloween plus oczywiście praca, o której mogę powiedzieć wszystko ale nie to, że jest nudna.

Dajemy się porywać wydarzeniom.
Pozwalamy, by wpływały na nasze nastroje i myśli.
Rozpoczynamy dzień od rozmowy o nich, potem je w pełni przeżywamy, wieczorami wspominamy i zasypiamy z obfitością wrażeń pod powiekami. 
I w sercu...

Czy to forma duchowego lenistwa? Daj Boże takie lenistwo :))
 
żarty...
w istocie każde z tych wydarzeń jest tak wspaniałą okazją do rozmów, cieszenia się na zapas i po fakcie, wyobrażania sobie jak to będzie i później porównywania wrażeń, omawiania ich, każdy ze swojej perspektywy
uczymy się siebie nawzajem
tego, na co kto zwraca uwagę
co jest dla niego ważne
co nie
ja zachwycam się dziecięcym doborem słów
i tworzeniem na poczekaniu nowych
gdy język giętki nie jest jednak giętki wystarczająco ;)

w istocie może więcej czasu spędzamy w rzeczywistości
niż w zakamarkach umysłu
ale na pewno o lenistwie duchowym nie może być mowy ;)
 
 
 
 
na pasowanie upiekłam pierwszakom tort :)
 
 
 
 



działo się! :))






































Miłego tygodnia! Posmyrajcie koty za uchem, bo dziś ich święto :))



piątek, 17 października 2014

Siódma rano



Mmm, poranek, czas na otwarcie okna, pachnącą kawę i śniadanie
na buziaki na dzień dobry od domowników
pomerdanie ogonem razem z psem
i solidne poprzeciąganie się z kotem

tak jak przeciągają się koty to nie potrafi nikt
są w tym mistrzami
można patrzeć i zachwycać się prężnym przebudzeniem każdej jednej kociej puszystości, na ostrości pazurków kończąc

uwielbiam

wczoraj nasza Kicia była na samodzielnym spacerze
długim trzeba przyznać
stęskniło się mru za swoimi wędrówkami po wolności
wróciła pełna wigoru
ze szczęściem wypisanym na twarzy

i tę dzikość w sobie miała, która kazała jej przelecieć po całym domu jak burza
i tę miękkość, która zaraz potem otarła się o nasze łokcie domagając się pieszczoty

kot... cud harmonii łączącej w sobie największe kontrasty
















 
 
"Ci co śnią za dnia,
wiedzą o wielu rzeczach niedostępnych dla tych,
co śnią tylko nocą"

                                                                                                                                                         E.A. Poe
 

wtorek, 14 października 2014

Jesienne podróżowanie



Iść, ciągle iść w stronę słońca...

ach, tej jesieni nie da się inaczej!
tyle pięknych ciepłych dni :)

wczoraj na termometrze 22 stopnie!
w październiku!
gdy sięgnę pamięcią do maja tego roku i naszej pierwszej kąpieli w jeziorze (o tu ) to uśmiech sam pojawia się na mej twarzy - wygląda na to, że lato w naszym pięknym kraju nad Wisłą trwa niemal sześć miesięcy!
pół roku :)))
pół roku słońca
pół roku cudownych okazji do szaleństw w byle koszulce!


Każdy weekend wybywamy
tygodnie mijają nam w pracy, w codziennym zabieganiu
w szkolnych radościach
i zawodowym pędzie
ale soboty
niedziele
są rodzinne :)
 
"Rodzina jest dla człowieka niczym płótno dla artysty. Przelewamy na nie nasze najwspanialsze marzenia. Kreślimy je często w sposób niedoskonały i nieudolny, ale wszyscy jesteśmy przecież zaledwie amatorami w sztuce życia. Jeśli jednak nie skupiamy się na roztrząsaniu własnych pomyłek, z czasem powstają w ten sposób prawdziwe arcydzieła. Z czasem uczymy się także, że to nie piękno końcowego efektu godne jest najwyższej pochwały, lecz wysiłek, jaki wkłada się w jego malowanie."

To z książki, którą właśnie czytam
"Szukając Noel" Richarda Paula Evansa

Ujmują mnie te słowa

I jeszcze jedne:
 
"Pamiętaj, liczy się tylko miłość. Każdego dnia będziesz popełniała błędy, jednak w jakiś sposób miłość zawsze znajdzie sposób, by naprawić je wszystkie. Zmyje je niczym fala, która wygładza zmarszczki na plaży i każdego dnia pozwala zacząć żyć na nowo".

Wiem
nieco ckliwe
ale to słowa dla przyszłej matki
a że sama jestem mamą
i nie obce mi codzienne wyrzuty sumienia
słowa
piękne słowa z lektury
i na mnie działają kojąco



 


























































































































































 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...