expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 24 września 2014

Myśli przed zaśnięciem


Wieczorami bywam teraz tak zmęczona, że zanurzam się cała
w jednogłośnej harmonii mojego ciała i ducha,
które wspólnie
i stanowczym tonem
przemawiają do mnie:
spać...
spać...
spać...

gdyby tylko mógł ten stan trwać nieco dłużej, niż przyłożenie głowy do poduszki, mógłby tchnąć nawet pewną otuchą
tego zespolenia rzadkiego
i wspólnoty interesów :)

zazwyczaj dusza coś tam szepcze lub planuje
a ciało ma własne widzi mi się

ale teraz
wrześniowo
pod natłokiem wydarzeń, spotkań i rozmów
jestem amalgamatem, stopem litym wieczorowym na sen ukierunkowanym :)

"może idź się połóż" słyszę
i wiem, że to dobra rada,
ale jeszcze trochę prasowania na jutro
i innych drobiazgów
i zapisać kilka rzeczy chciałam,
by się nie zatarły w niepamięci:

dziecięce dni wypełnione są przygotowaniami do pasowania na pierwszoklasistę
Bączki zaskoczyły mnie miło chęcią występów solowych, nie długich ale zawsze
i to zdanie, które Arturek powiedział:
"cieszę się, że na akademii będę stał w pierwszym rzędzie, bo będę Cię lepiej widział Mamusiu"

wzruszyłam się

także nauką liter
literki nie są nowością dla Bączków
ale ten moment, gdy siedzieli przy biureczkach kreśląc A
tak po szkolnemu
po wielokroć
by przyzwyczaić rękę
by w przyszłości już z wielką wprawą i rozmachem stawiała ona tę pierwszą, najpierwszą literę alfabetu,
od której cała przygoda się zaczyna
to też mnie wzruszyło







przypomniał mi się cytat,
szkoda, że nie pamiętam źródła

 
... jesteśmy gorącymi wyznawcami litery
czytanie i pisanie są dla nas jak wdech i wydech



czym okażą się one dla Bączków?
bujam w obłokach :)

I jeszcze cytat, który wpadł mi w ręce ostatnio
z podręcznika do psychoterapii:


"Szczęście to obdarzanie wartością wszystkiego, co się posiada"
Milton H. Erickson

czyż nie piękny?


Dobrej nocy :)







wtorek, 16 września 2014

W drodze na manowce ;)


Przygoda ma nie jedno oblicze.
Nowa fryzura i miłość to też przygoda.
Nawet cofanie samochodu na podjeździe
może wymagać wielkiej wiary a także wielkiej odwagi.
 
Chris o poranku.
Przystanek Alaska.



Przygody.
Lubicie?
Intensywne chwile, kiedy czujemy, że życie pieni się i musuje w ciele,
a serce fika koziołki :)

Mam słabość do ludzi, którzy dbają o przygody,
radosnych ubarwiaczy życia,
śmiałków
wolnych, nieskrępowanych dusz, piszących scenariusze do wspomnień

Pisałam niedawno o szaleństwie i fantazji
o jej niewątpliwej wartości, którą można ująć w słowo: wentyl
choć to oczywiście tylko skromna, do praktycznej perspektywy sprowadzona korzyść
a ile pozostaje jeszcze tych niepraktycznych
i jakże miłych :)

złożyłam wówczas obietnicę,
postanowienie
by dla szaleństwa w codzienności znaleźć miejsce

i znalazłam

przede wszystkim to Bączki mają żyłkę do figli ale i ja się staram :)

kilka naszych ostatnich szaleństw
do przechowania na zaś
niczym konfitury na zimowe dni :)

"... a pamiętasz Mamuś...?"

ps. nie jesteśmy mistrzami w szalonym życiu - uczymy się, dajemy sobie margines na błędy i żenady, poza tym, wbrew pozorom, to nie takie łatwe, zwłaszcza, gdy mama pilnuje, by pomysły były przede wszystkim bezpieczne, a dopiero potem szalone ;)

- woda ze szklanki, którą napełniła ulewna burza - napój mocy o smaku piorunów
- kąpiel z balonami
- spacer po całej galerii handlowej na bosaka
- pytanie wszystkich dzieci na placu zabaw jak mają na imię i życzenie im miłego dnia
- noszenie tornistrów do góry nogami

reszta nie przeszła cenzury publikacji ;)

jeśli można doliczyć nasze wygłupy w jesiennych liściach to jeszcze one :)

dobrej nocy :)










































piątek, 12 września 2014

Bo najważniejsze są małe radości



Moje myśli dziś w jasnych kolorach
dom wypełnia mleczne światło porannej mgły, która zagląda przez otwarte okna
a białe firanki falują miękko w tańcu z lekkim wrześniowym wiatrem
jest rześko i pachnąco

pies wraca ze spaceru z liściem na wilgotnej sierści
dzieci śmieją się z żabki, która urządziła sobie kąpiel w misce kota
pod baldachimami słoneczników








miły widok
szkoda, że umknęła
tak chciałam zrobić jej zdjęcie w tym późnoletnim spa

jest pięknie i nastrojowo, mimo, że to godzina siódma rano
słońce grzeje i migocze drobinkami rosy
ogrodowe choinki stroją się w woale z pajęczych nitek
a jarzębiny w korale

świat jesiennieje
nabiera złotych i rumianych barw
dobrze pomyśleć, że pewnie i nam się to udzieli
trudno przecież być odpornym na wdzięki jesieni :)

moje plany nabrały rumieńców - czy to nie brzmi dobrze? ;)
a jakże :)
powtórzę to sobie kilka razy
może zadziała :))

i babie lato
gdy takie nitki, niby nic, przemkną mi przed nosem
lub osiądą na skórze
przypomina mi się zdanie z Piotrusia Pana

 
Musisz po prostu pomyśleć o czymś cudownym
takie myśli same uniosą cię w powietrzu
 

przepis na uniesienie :)
miły...

jestem dziś swobodnym strumieniem świadomości
patrząc po tym nieskładnym poście ;)

miałam w zasadzie dokonać zapisku kilku ostatnich drobiazgów,
które sprawiły mi przyjemność:

jak książka Dziewczyna znad Rio Paraiso, którą słucham z płyty podczas jazdy samochodem
miły głos lektorki, wspaniałe opisy, niezwykły świat

jak pierwszy ugotowany przeze mnie rosół
bardzo wychwalany przez dzieci






(Bączki uwielbiają rosół a ja zawsze się wzbraniałam przed jego przygotowaniem
jak się domyślam to wina zdania, które dawno temu przeczytałam
"rosół to kompot z trupa"
brr, jak to czyjeś słowa potrafią zawładnąć wyobraźnią
a ja się dałam
nic to
dojrzałam w końcu i rosół ugotowałam
wyszedł pyszny :)


lubię też wracać myślami do radości dzieci ze szkolnych wydarzeń
za chwilę pasowanie na pierwszaka i dom rozbrzmiewa ich śpiewem
ku pamięci - tu klik - piosenka, którą nucą ku mojej wielkiej przyjemności
nastraja mnie optymizmem i pogodą ducha :)


podobnie jak wspomnienie poranka:
"Mamusiu dlaczego ty tak pachniesz sprejem na muchy?" - usłyszałam zaraz po przebudzeniu
"oj, bo w nocy był tu komar, którego próbowałam ubić ale mi się nie udało i wstałam, zeszłam na dół i cała się wypsikałam płynem na komary - i nie ugryzł mnie :) - pewnie sobie myślał: "Rany, ale ta kobieta cuchnie!! czy jest tu jakaś droga ewakuacyjna?!! :))))"

dzieci dostały ataku śmiechu, K. też, a ja z nimi :)))


do miłych chwil dodaję sobie jeszcze słowa Arturka,
który jest aktualnie zafascynowany mapami i planami terenu
i opowiada o nich z wielkim zaangażowaniem i fantazją
przy jednej z nich powiedział mi tak:



(...) trzeba Mamusiu minąć słoneczniki
i iść fioletową ścieżką
przez krzaki jagodowe
w stronę tęczy
 

czyż nie pięknie?
mam w domu poetę :))


Miłego dnia!



poniedziałek, 8 września 2014

Wrześniowy piknik w lesie

 
 
 
Pomiędzy dzikością a udomowieniem
jest cienka granica,
nie ważne jak bardzo się ucywilizujemy,
coś nas ciągnie do lasu :)
 
 
                                                                          Chris o poranku
                                                                              Przystanek Alaska
 
 
  


















































































I jeszcze nasza wyprawa na kasztany :)

























wiewiórka dostarczyła dużo emocji :)))






 
Nasza wyprawa rok temu - link
 
 
 
 
http://blog-o-poranku.blogspot.com/2013/09/fiu-bzdziu-pod-kasztanami.html
 
 


Miłego tygodnia! :)





piątek, 5 września 2014

Nasz wrzesień :)



Tyle się wydarzyło ostatnio
początek roku szkolnego
początek nowych wyzwań zawodowych w nieco odmienionej formie,
początek zajęć pozalekcyjnych
i dziś - czterdziestka K. :)

wieczorem imprezka w mniejszym gronie, większa gdy wróci mój Tato z wyjazdu

z jednej strony padam już po tym intensywnym tygodniu
z drugiej - jestem tak naładowana energią, że zaraz zacznę świecić :)







Dzieci są fantastyczne
cieszą się z tylu drobiazgów a ja słucham z zachwytem

o całej akcji mierzenia wzrostu i doboru ławek - niższe dzieciaczki z przodu, wyższe z tyłu
(już sam mechanizm do regulacji wysokości ławek wzbudził zachwyt)
cieszą ich też plakietki z napisem dyżurny, które dumnie noszą
i dzwonki

- "Mamusiu, dzisiaj było 7 dzwonków!
- no tak, dzwonek ważna rzecz, informuje, kiedy zaczyna się i kończy lekcja
- nie Mamusiu, on informuje kiedy zaczyna się i kończy przerwa"

moja córka! :))


Miałam też ciekawą rozmowę z synem, tematem byli niegrzeczni chłopcy w klasie a ja chciałam się dowiedzieć jak sobie z nimi radzi Pani

- "i co jeszcze Arturku?
- no mówi Pani takim specjalnym głosem (i tu przykład) - wiesz, tak kończy zdanie wykrzyknikiem

ujęło mnie to
zwłaszcza ta umiejętność naśladowania tonu

- a ja jak mówię? też z wykrzyknikiem czy może ze znakiem zapytania?
- nie Mamusiu, ty najczęściej stawiasz na końcu kropkę.

ot, i koniec dyskusji ;)
taka jestem?
joj,
wypada mi przemyśleć kilka spraw ;)

cały tydzień minął nam na wysokiej fali
wzruszenia
emocje
domowe rozmowy, komentowanie tego co wydarzyło się w ciągu dnia
i wieczorne refleksje na poduszce
jakimi wnikliwymi obserwatorami są dzieci
i jakimi wyrozumiałymi jednocześnie





Po inauguracji K. zaprosił do kawiarni na lody i do kina :)





















A dziś mamy piątek piątego
urodziny K. :)
muzyka gra
nogi tańczą
świat wiruje
dobrze, że chociaż kieliszek z winem nie traci pionu :)

Ściskamy urodzinowo :))))






niedziela, 31 sierpnia 2014

Przyjęcie na koniec wakacji i początek szkoły



Czekamy
na jutrzejsze pierwsze kroki w szkole
na uroczystą akademię
spotkanie z przyjaciółmi, których jeszcze nie znamy

tymczasem
zrobiliśmy sobie przyjątko
by pożegnać wakacje
jeszcze raz nacieszyć się wspólnie darami lata
i umilić ten czas oczekiwania na wszystko, co przyniesie wrzesień :)


















































































Bączki dostały wspaniałe prezenty
dziękujemy!















sobota, 30 sierpnia 2014

Powroty



Po całym dniu pełnym pracowitego działania wracam do domu







kot mruczy na mój widok
pies uśmiecha się zamaszyście ogonem,
Bączki i K. czynią mi dywanowy pokaz swych misternych konstrukcji domina,
które jest ich nową, wielką pasją









głosy drżą im z emocji
a ja słucham i chłonę
i podziwiam
i staram się łapać każdą najmniejszą cząstkę tej chwili
tak życiodajnej :)

powrót do domu
zdejmuje ze mnie wszelki ciężar
daje wytchnienie po trudach napiętego współbycia z innymi

lubię te powroty bardzo






za chwilę wrzesień
Bączki gotowe
przebierają nogami
a ja
a mi
a mi jest szkoda lata
w głowie mam jeszcze Perseidy, kwitnące słoneczniki, plaże i kafejki

ten czas tak leci...

aparat puszcza do mnie oko, że karta pełna
pora uwolnić wspomnienia
poprzeglądać, podumać 
i zapisać w tej wirtualnej przestrzeni
miło będzie wrócić do nich zimą














 










































 
 
 
 
 
 
Dobre wspomnienia serca
ogrzewają duszę od środka
stoją na straży marzeń
i nadziei ...














Kiciulka podchodzi do zdrowienia aktywnie
cały czas prawie chce być na dworze więc chodzi po ogródku na smyczy
gdy tylko nie przyuważę wskakuje na co się da i wspina się po schodach na górę
mam dla niej wiele szacunku za tę wolę zdrowienia
i te wszystkie lekcje rekonwalescencji - w wielkim stylu - które nam daje







martwię się o nią ale wierzę, że siły wrócą szybko,
jak dwa lata temu



http://blog-o-poranku.blogspot.com/2012/10/biedna-kicia.html




Pozdrawiamy i życzymy miłego
ostatniego
wakacyjnego
weekendu :)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...