expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 3 marca 2015

Poczucie humoru


Ależ dziś wichura!
Anioły pospadają z obłoków!
tylko patrzeć jakie cuda dziać się zaczną! :)








marzec wkroczył z fantazją
zasypał śniegiem poranek
w południe przygnał odwilż
po niej burzą zagrzmiał
i teraz z wiatrem tańczy

czytałam kiedyś, że prawdziwą radość zawdzięczamy kontrastom
marcowi trzeba będzie podziękować za to ich nagromadzenie :)

intensywny trening w dostrzeganiu słońca po burzy :)

rozgrzewka, by pełniej dostrzec uroki nadchodzących miesięcy :)

jeśli śmiech to dobre samopoczucie całego ciała okazywane w jednym miejscu
to marzec jest figlarną naturą pogody okazywaną w jednym miesiącu :)








widziałam wczoraj klucz ptaków na niebie
wiosna tuż tuż! :))








wtorek, 24 lutego 2015

Radości


Leżeć wygodnie
koniecznie na plecach
żeby widzieć kołyszące się czubki drzew
i przesuwające się między nimi baranki chmur
słuchać ptasich przedwiosennych treli
oddawać twarz muśnięciom wonnego wiatru
wdychać zapachy poranka
i myśleć o czym tylko przyjdzie ochota, bez umiaru :)

będę
jutro
bo nastawię sobie budzik piętnaście minut wcześniej
i otworzę okno na wiosnę
na odwilż :))



 




a dziś
mamy radości dzisiejsze
jeszcze większe :))

Luluś została wywołana na apelu
i poprosiła swą Panią, by poszła z nią
odprowadzane wzrokiem i brawami
bo oto po pierwszym półroczu szkolnego życia
po głosowaniu klasowym
została wybrana Najbardziej życzliwą osobą :)




http://blog-o-poranku.blogspot.com/




chciałabym, by wspomnienie tego dnia zostało z nią na długo :)

i tak sobie patrzę na moje słońca
i przypominają mi się słowa z planetarium


każde światło widzialne
jest światłem z przeszłości
 
 
 
lubię myśleć, że w tych uśmiechach są też dobre minione dni...


a za chwilę włączymy ich ulubione hity z tanecznych zajęć
( ku pamięci: klik + klik )
i chwilę popląsamy

miły dobry dzień... :)

poniedziałek, 23 lutego 2015

Planetarium :)



Za nami wycieczka do Planetarium




 





i tak sobie myślę, że jeśli ktoś ma ochotę na autoterapię opartą na dystansie to jest to dobre miejsce :)
7 złotych - a za to możliwość pełnego zanurzenia w refleksjach na temat skali: siebie, swoich problemów, swoich poczynań ;)

ogromna sala na planie okręgu, miękkie fotele, ciepło, muzyka i znienacka, zaraz po zgaśnięciu świateł, fantastycznie rozgwieżdżony nieboskłon ponad głowami
jak gdyby się było latem na jachcie, na pełnym spokojnym morzu, gdzie nie dochodzą żadne światła mogące przyćmić widoczność gwiazd
i leży się na pokładzie i chłonie potęgę wszechświata

K. drzemał raz po raz zerkając na te fantastyczne widoki i nie targały nim refleksje o dystansie
- On z nim za pan brat, jest człowiekiem o wielkiej umiejętności spoglądania na problemy z dystansu
ja natomiast po części dzieliłam z dziećmi fabułę przedstawienia
a po części wspominałam słowa C. Sagana o błękitnej kropce - zdjęciu Ziemi widocznej z sondy kosmicznej Voyager 1 (klik):







 "Spójrz ponownie na tę kropkę. To nasz dom. To my.
Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz.
O których kiedykolwiek słyszałeś. 
 Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie..."




Jestem na świeżo po lekturze książek Dziewczyna z poczty (klik) i Lawendowy pył (klik) oraz filmie Snajper i w połączeniu z wrażeniami z planetarium myślę sobie jak cenny w życiu jest dystans ale też jak bardzo luksusowe jest to doznanie. Jak często sytuacja polityczna i ekonomiczna na niego nie pozwalają...

ale też jak warto, jak trzeba starać się o niego

pozwala na myśli o innych możliwościach
czasem o tym, że ma się wybór

tak więc i o wyborach myślałam
na ile są one nasze

myślałam o wyborach, jakie podejmą kiedyś dzieci
mój Tato po spektaklu opowiadał im o pracy astronomów i astronautów

mam nadzieję, że nie rozbudził ich fantazji za bardzo i akurat te zawody nie staną się ich wyborem ;)

a potem przyszła mi myśl jak wiele potencjalności w nich drzemie
i przypomniało mi się zdanie z Nocnego pociągu do Lizbony Pascala Mercier


 
Jeśli naprawdę jest tak
że możemy przeżyć tylko małą część tego,
co się w nas znajduje
- co dzieje się z resztą?



reszta czeka może na inne okoliczności, których powinniśmy szukać
a może to one szukają nas?
a może gdzieś w gwiazdach zapisane jest jednak, że wykorzystamy wszystkie nasze potencjalności
w swoim czasie
lub innych czasoprzestrzeniach :)

Planetarium to niezwykłe miejsce
bardzo refleksjo-sprawcze ;)
polecam :))














piątek, 20 lutego 2015

Niebo nad Szczawnicą i plany



- A wiesz Mamusiu, że Pani dzisiaj też opowiadała o gwiazdach? mówiła o Niedźwiedzicy i pokazywała jak wygląda Wielki Wóz
- naprawdę? a to zbieg okoliczności ! wczoraj my a dzisiaj Pani :)
- no właśnie! i powiedzieliśmy, że jest jeszcze Kasjopeja i Pas Oriona :)

miło mi się zrobiło
faktycznie poprzedniego wieczoru wracając do domu zachwycaliśmy się przedwiosennym niebem z odpływającą za horyzont flotą nocnych obłoczków odsłaniającą rozgwieżdżony nieboskłon
zimno już było ale ciekawość rozpalała wyobraźnię :)

- a kto wymyślił te nazwy Mamusiu?
- nie wiem dokładnie, ale większość chyba greccy astronomowie
- a dlaczego?
- konstelacje pomagały marynarzom dotrzeć bezpiecznie do domu: gwiazda polarna zawsze wskazywała i wskazuje kierunek północny a krzyż południa południowy, ja lubię też myśleć, że po to, by ludzie częściej patrzyli w niebo i zachwycali się nim :) jak my teraz :))

staliśmy sobie przed domem zamiast wchodzić do środka i gawędziliśmy
a w zakamarkach umysłu już nowe myśli wmyślały się w życie:
pojedziemy do planetarium, obejrzymy jeden z tych magicznych spektakli, po których człowiek wychodzi na miękkich nogach z dojmującym uczuciem  potęgi wszechświata i swojej w nim maleńkości, wypożyczymy z biblioteki jakąś wspaniałą księgę o gwiazdach (by mama mogła się douczyć ;) a może nawet kupimy sobie jakiś piękny atlas

lubię to uczucie niesienia na fali nowych wzruszeń
tyle zawdzięczam dziecięcości moich miłych
ich tyle ciekawi :)

przypomniały mi się moje wspomnienia z gwiazdozbiorami
wakacje z rodzicami i bratem w Szczawnicy
i wieczorne spacery, kiedy Tato opowiadał o konstelacjach i pokazywał gdzie leżą

i randki z liceum ;)
i wyjazd do pracy w Stanach, gdzie poznałam wspaniałą dziewczynę z Białorusi, która miała właśnie takie pomysły jak spanie w kilka dziewczyn pod gołym niebem, nazywanie gwiazdozbiorów - każda w swoim języku, czasem nawet nocne kąpiele w oceanie :)

tak, znajomość nocnego nieba jest ważna :)

i cieszę się jak dziecko
znów przed nami emocje, wzruszenia i wielkie, w zadziwieniu otwarte oczy moich miłych na wieść o niesamowitościach tego świata, kosmosu tym razem, i ich prześciganie się w snuciu własnych fantazji i skojarzeń, i ta ich wielka chęć by się nimi podzielić, opowiedzieć i zaśmiać się razem :)

będzie się działo :)

kilka lat temu odwiedziłam z Bączkami i K. Szczawnicę, z której mam właśnie tyle miłych wspomnień, o gwiazdozbiorach między innymi
i bałam się troszkę, że powrót po latach nałoży się warstwą nowych wrażeń na tamte miejsca i dni
z rodzicami, z Mamą...
ale udało się mej głowie wszystko starannie pooddzielać
mam swoją Szczawnicę z dzieciństwa
i drugą z podróży z dziećmi
umysł to dopiero wspaniały kosmos
każda konstelacja wspomnień znajduje w nim swoje miejsce
i emanuje ponadczasową energią...



Szczawnica i okolice
2011







 









































Wracając wspomnieniami do starych wpisów pomyślałam, że stworzę zakładkę Nasze podróże małe i duże. Będę tam wklejała relacje z różnych wyjazdów. Ostatnie dodane to wczesne dzieciństwo Bączków - wyjazd do Doliny Prądnika i wycieczka do Brennej. Nawzruszałam się przy nich :)





wtorek, 17 lutego 2015

Na dobry nastrój







Jak miło!
Takie wieści to są wieści!!


Dziś można całkowicie odpuścić sobie wysiłki wprawiania się w dobry nastrój - pogoda wszystko bierze na siebie :)))

Prezent od słońca na Dzień Kotów :)))







tak, to dziś, ucałujcie swoje mruczki, nasz już wycałowany :))








Raselek w prezencie pokazał nawet swoje sztuczki, jak można fajowo wykorzystać topniejący śnieg :)







radość w każdej komórce włochatego ciała :)


w naszych też, choć nie tarzamy się w śniegu :) no, może psychicznie :)))
za nami wspaniały koncert przedwiosenny:








dużo emocji, prawdziwie artystycznych wrażeń :)

tak się cieszę, że Bączkom się podobało, że chcą chodzić na takie imprezy
Luluś zapytana, jaki instrument podobał jej się najbardziej, powiedziała, że fortepian, bo pięknie błyszczał :)
to się nazywa umiejętność percepcji sztuki w całym repertuarze sensorycznym ;) :))))))

uśmiałam się :)
koncerty z dziećmi, wyjścia z nimi do teatru czy filharmonii sprowadzają się do tego, że my (dorośli) głównie patrzymy na nich :)
co zerknęłam na Ciocię - Ona akurat patrzyła na dzieci :)))
na ich lica jaśniejące wrażeniami, w których doznania łączyły się z zaskoczeniem czymś nowym, po części wpadającym w rezonans z odkrywaną wewnętrzną wibracją, a po części zachwycającym nieznanym kunsztem i pięknem
czułam, że finezja niektórych fragmentów muzycznych była dla nich niedostępna
jakby była z poziomów wyższego porządku i harmonii jeszcze nieczytelnych, spoza menu poznawczego ;)
(dla mnie zresztą też :)
ale wszystko przed nami
to dobry czas na osłuchanie się z muzyką
na kontakt ze sztuką w jej różnych odmianach
niewykluczone, że przyjdzie dzień kiedy nauczymy się doceniać także bardziej skomplikowane piękno ;)

tymczasem cieszyliśmy się utworami lekkimi, popularnymi i miło wpadającymi w ucho
i będziemy szukać innych koncertów, wystaw i wydarzeń

przedwiośnie to taki dobry okres dla poszukiwań
wszystkie okoliczne teatry i miejsca kultury startują z wiosennymi repertuarami
przepadłam w czytaniu tych programów :)
wielka to przyjemność

lecę
rozgadałam się a dzień i praca czekają :)
miłego słonecznego dnia!
posmyrajcie koty :)


poniedziałek, 16 lutego 2015

Urodzinowa zabawa



Nawet w radościach potrzebujemy odmiany :)
urodziny, imieniny, zawsze w domu czy w ogrodzie teraz zostały zastąpione bawialnią
"jak ze snów Mamusiu" :)

w siedmioletnim sercu powstał obraz marzenia,
utkanego ze wspomnień urodzin przyjaciół:
dużo dzieci i emocjonujący gwar przy wejściu na salę zabaw
czas życzeń i obdarowywania prezentami
zapraszanie do środka
do długiego stoliczka nakrytego kolorowo
z tortem, świeczuszką 7 i fontanną ogniową
a potem malowanie twarzy, muzyka, tańce i szaleństwo wśród basenów z kulkami, zjeżdżalni i torów przeszkód

i spełniło się :)

patrzyłam na moją córcię
rozemocjonowaną
biegającą w tiulowej sukience pośród tych wszystkich atrakcji ("troszkę mi się plątała między nogami Mamusiu ale i tak było super!" )
w podskokach
z wypiekami na twarzy
mój homo ludens człowiek zabawy :)
taka jest
radosna, skora do śmiechu, żartu i porywania wszystkich do szaleństw :)
moja siedmiolatka :)



Mamusiu a możesz mi upiec tort z Krainy Lodu, jak kiedyś w sukni, tylko teraz z Elsą?
- ale nie mamy takiej lalki Elsy
- to może chociaż w sukni Elsy i z warkoczem?
- zobaczymy co da się zrobić :)








- Mamusiu ale czy my naprawdę musimy go pokroić?
- no tak się robi Aniołku ;)
- ojej...








i u Wujka :)






piątek, 13 lutego 2015

Buźki urodzinowe



Dziś Oleńka ma urodziny :)

7 :)

od rana piękny słoneczny dzień, pełen emocji
szykujemy się na jutrzejsze przyjęcie
urodzinowo-walentynkowe :))
Luluś zamarzyła sobie, by było z przyjaciółmi w bawialni
będzie się działo! :)

przed nami jeszcze pieczenie i dekorowanie tortu
w dość szalonych nastrojach, gdyż moi mili namówili mnie, bym sama malowała buźki na przyjęciu
no ale przecież muszę najpierw poćwiczyć
śmieję się, że dzięki Bączkom przybywa mi coraz to bardziej oryginalnych specjalizacji :))

tak więc ćwiczymy sobie
i mamy tutaj wesoły salon kosmetyczno-artystyczny  :)

z internetu ściągnęliśmy sobie inspiracje, może się komuś przydadzą :)








a to my :)













 
 
  
 

środa, 11 lutego 2015

Wystawa "Lecimy w kulki" w Katowicach


   Kilka dni temu byliśmy na wystawie "Lecimy w kulki", która dzieci oczarowała. "Badaliśmy" prawa fizyki związane z energią kinetyczną, potencjalną, reakcjami łańcuchowymi, prawem grawitacji i teorią chaosu i teraz wydaje się moim miłym, że fizyka to wspaniały przedmiot :) Najpierw wysłuchali niezwykłych opowieści, potem sami z zapałem ćwiczyli wprawianie w ruch wszystkich niezwykłych instalacji i urządzeń - zabawa była przednia. Bez limitów czasowych, spokojnie, bo ruch był niewielki - to już końcówka pobytu tej wystawy w Katowicach (do 15go lutego), za chwilę jedzie dalej w Polskę. Myślę, że warto ją odwiedzić - nasi z ciekawością oczekują teraz fizyki w szkole :) Czy mam im powiedzieć, że aż tak fantastycznie to raczej nie będzie? ;)


Strona organizatora - klik

W Katowicach znajduje się w Punkcie 44. Polecamy :)











 
 
 
 
 
 
 




"dogrywka" w domu :))








wtorek, 10 lutego 2015

10 rzeczy, których ostatnio nauczyły mnie moje dzieci


Ferie... jeszcze kilka dni...
dzieci wyjechały o świcie,
a ja, zmęczona nieco po pracy, siedzę sobie w pustym domu
odpoczywam
i wspominam.

Odnalazłam stary archiwalny wpis z naszych zimowych szaleństw sprzed 5 lat
to samo miejsce, tylko my jakby młodsi :)

 
Luty 2010
wpis o tym samym tytule:



"Nasza podróż objęła Przełęcz Przegibek, Straconkę, Międzybrodzie Bialskie i Górę Żar.








Oto jakie nauki stamtąd wyniosłam: :)

1. Jeśli myślisz, że największą atrakcją wypraw na sanki są sanki, to się mylisz - to nadal jest termos :)









2. Jeśli chcesz dostać order uśmiechu za smażenie po nocy kurczaka na zimowy piknik na stoku oraz szykowanie wypasionych kanapek do auta - to zapomnij o tym - dzieci i tak wolą mufiny ze stacji benzynowej :)








3. Jeśli mniemasz, że masz niezły głos i dzieci chętnie posłuchają twoich piosenek w samochodzie - to się grubo mylisz - zaraz po pierwszych słowach usłyszysz:              "Munia - nie śpiewaj!" 








4. Jeśli masz nadzieję, że dzieci spojrzą na obiektyw, kiedy je o to poprosisz, byś mogła zrobić fotkę, to naprawdę karmisz się mrzonkami - zawsze znajdzie się coś ciekawszego, co przykuje ich uwagę :)









5. Nigdy nie przejmuj się pobrudzonymi na kolanach spodniami - one się tobą nie przejmują :)







6. Jeśli usłyszysz na stoku głośne: Ułaka! Ułaka! Ułaka! - to się szybko usuń - oto pędzi na Ciebie zapalony narciarz bez nart :)








7. Zanim zaczniesz ciągnąć dzieci na sankach, robić z nimi slalomy i kręcić karuzele - dobrze się zastanów - bo inaczej będziesz do końca dnia słyszał: "Jeście! Jeście!! Jeście!!!"









8. Jeśli jesteś już spakowany, wszyscy siedzą w samochodzie i myślisz, że możesz już jechać - najprawdopodobniej się mylisz - zawsze znajdzie się ktoś, kto musi jeszcze napić się kubka herbaty przed podróżą i koniecznie zrobić to na zewnątrz, bo... bo tak :)









9. Nigdy nie wybieraj się w podróż z nowoczesną dziewczynką, jeśli nie masz ze sobą przygód Boba Budowniczego :)









10. Jeśli planujesz, że po powrocie do domu, będziesz miał wreszcie czas dla siebie - to zmień plany, bo i tak zrobią to za Ciebie Twoje dzieci :)





 
 
 
*****
 
 
Przypomina mi się cytat



 
Czasami nie odkryjesz prawdziwej wartości chwili
dopóki nie stanie się ona wspomnieniem




prawda...
i choć nie rzadko wraca do mnie ta myśl, rzeczywistość bywa tak intensywna, że zazwyczaj potrzeba jednak czasu, by ją w pełni docenić

w te ferie szaleliśmy na sankach
my dorośli także
po raz pierwszy w życiu jechałam na sankach z mym Mężem :)
a z Tatą... hm, ostatni raz chyba ze trzydzieści lat temu, jak nie lepiej
mimo moich prawie 39-ciu i Taty 63 bawiliśmy się doskonale! :)
Tato śmiał się z mojego ostrego hamowania... fakt, dawniej byłam zwolennikiem jazdy na krechę, zwłaszcza na nartach, ale i na sankach wolałam pęd i szaleństwo
a teraz, hm, zmieniłam się ;)
pewnie to lepiej dla innych użytkowników stoku :)))


i tak sobie myślę o tych chwilach
i patrzę na nie jak na perełki
do nizania na medalion dobrych wspomnień




 
 
 
z tą ostrożnością też pewnie tak jest
i ją chyba pora zacząć doceniać ... ;)
żartuję ;)
 
 
 


niedziela, 8 lutego 2015

Nasze ferie w górach



Pomykaliśmy na saneczkach
goniliśmy wiatr w wagoniku
chuchaliśmy w dłonie i grzaliśmy dusze radością ze słońca i gór
i tego, że byliśmy razem
w tym zimowym zakątku
na tych wybielonych błoniach
i puszystych zaspach

K. sprawił nam familijne sanki,
a z nimi salwy śmiechu
szalony pęd
i ostre hamowanie w obłokach wzniecanego śniegu

Dziadziuś opowiadał piękne bajki
dzieci jemu swoje :)
a w międzyczasie resztki energii trwoniliśmy na piłkarzykach,
wyczekanej wczasowej atrakcji
z wielkim sentymentem w tle

Kuchnia nas rozpieszczała
raczyła ucztami naleśnikowymi
pieczeniami i wspaniałymi gorącymi zupami,
które po zejściu ze stoku smakowały wybornie :)

Noce przychodziły nie prędko
bo dzieciom marzyły się jeszcze wieczorne eskapady
i zjazdy w złotym blasku sodowych lamp

Luluś zachwycała się migotaniem śniegu i mówiła, że to anioły posypały go brokatem :)

Piękny czas
piękne wspomnienia
piękne miejsce

byliśmy tu
i bardzo polecamy
ośrodek nowy
pachnący świeżością
wyposażony we wszystko co potrzebne na zimowe szaleństwo
nawet widoki z bajkowo rozświetlonymi stokami, jeziorem w oddali
i wagonikiem sunącym po cichutku, tuż obok domku
- największą radość naszych siedmiolatków :)
































































 
 
 
Lubię ja srebrną zimy szatę
tak nieskończenie biało-śnieżną
utkaną z echa snów radosnych
wplecionych w mleczną mgłę bezbrzeżną


 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...