expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 25 marca 2015

Bukiet wydarzeń



Czytam wiadomości kulturalne i nadziwić się nie mogę
i napodziwiać :)
tyle wydarzeń zaplanowano na najbliższe dni
wiosna ewidentnie uskrzydla :)

do wyboru: maratony dla biegaczy, paradne przemarsze, jarmarki wielkanocne, koncerty, plenery na świeżym powietrzu, nocne obchody z baśniami i rozmaite formy świętowania dnia teatru (premiery, happeningi, warsztaty, cuda :)

cieszę się, że my też między ludźmi będziemy, bo ta energia wydaje się być zaraźliwa :)

tymczasem, zanim oddamy się miastu na weekend, jesteśmy sobie na wsi i urządzamy ogród

nikt nie zgadnie co dzisiaj rano kupiłam
(podpowiedź: zakupy w kamieniołomie :)

otóż: 6 ton kruszywa w kolorze słońca :)
tak się cieszę!
pisałam o tym marzeniu w zeszłym roku ale go nie zrealizowałam
i wreszcie dziś
tak bez okazji ;)

głowę mam pełną wizji i planów
i czuję się w siódmym niebie :)

K. był tak miły i poprosił dla mnie w kinie o stare plakaty filmowe, bym sobie nie narobiła zbyt dużo bałaganu w ogrodzie i tym sposobem trafiła się dzieciom dodatkowa atrakcja artystyczna - malowanie na gigantycznych arkuszach :)
odrysowywaliśmy siebie i leżąc tak na wznak, patrząc w niebo myślałam: jaka ta wiosna jest piękna :)

































































niedziela, 22 marca 2015

O wiosennym brzasku



Wyszłam przed świtem do ogrodu,
myślałam, że już pora zacząć dzień
ale zieleń pachniała jeszcze nocą księżycową,
na liściach dogasał srebrny blask,
a na zegarku pachniały świeżością
jeszcze całkiem nienapoczęte godziny

wszystko dopiero miało się rozpocząć...








piątek, 20 marca 2015

Powitanie wiosny



Wspaniała książka!
Cała historia, atmosfera, język - każde zdanie to czysty zysk.
Ile bym dała, by móc przeczytać ją jeszcze raz pierwszy raz.




To fragment recenzji, jaką usłyszałam kiedyś, niestety bez tytułu i do dziś zastanawiam się o jaką książkę mogło chodzić...

ale te słowa wracają do mnie jeszcze z innego powodu

marzenia, by móc przeżyć coś jeszcze raz po raz pierwszy....

Było to może tydzień temu, kiedy moi mili wrócili z zajęć tanecznych i całą resztę popołudnia nucili  i wyginali swe wesołe ciała

- opowiedzcie mi jak było
- ach Mamuś, pani uczyła nas takiego tańca, który się nazywa jakoś rokendrol czy coś takiego i Mamuś jaka tam była fajna piosenka - możemy poszukać jej na jutubie? - zaśpiewamy ci: tłist egen na na na na same, ooo tłist egen na na na na naaaa.... znajdziemy?
- pewnie! :)

śmiałam się, po prostu uwielbiam takie chwile



 



wczoraj znów podobnie:
wchodzą do domu
powolutku
raz jedna noga
po chwili dopiero druga
na twarzach odpowiednio tajemnicze miny
i słyszę:
tadam
tadam
tadam tadam tadam
tadam tadaaaaam
ta da da da dam

nie mogłam się opanować
śmiałam się i dołączyłam do moich różowych panter :)

i tak sobie myślę jakim wspaniałym miejscem musi im się wydawać ten świat, który stworzył takie dzieła!

i jednocześnie chłonę ich zachwyty pełnym garściami,
bo wiem, że te chwile już się nie powtórzą
będą inne
wokół innych odkryć
ale tłist egen i różowej pantery nie usłyszą już nigdy pierwszy raz

przesadzam oczywiście ciuteczkę
(jak na rasowego ogrodnika przystało ;)
- na tej fali fascynacji rock'n'rollem, twistem i pink panther będziemy sobie płynąć jakiś czas
ku mej wielkiej uciesze
i myślę sobie
każę sobie myśleć
że nie sztuką jest roztkliwiać się, iż wkrótce wiele doznań im spowszednieje

rozsądniej jest chyba pielęgnować w nich tę umiejętność zachwycania się
i na siebie też nałożyć odrobinę dyscypliny, by pokazywać im tych dzieł jak najwięcej

na szczęście są też inni chętni i gotowi dopomóc :)

jak piękna skrzypaczka, którą mieliśmy przyjemność posłuchać przy okazji rozpoczynającej się wiosny
grała Wiosnę Vivaldiego... mm...
był też Poranek i W grocie Króla Gór Griega oraz inne wspaniałe utwory








wzruszałam się bardzo bo i dla mnie były szansą przeżycia czegoś po raz pierwszy - utwory znałam ale nigdy wcześniej nie słyszałam ich na żywo, tuż obok i jeszcze w tak pięknym wykonaniu :)

wtorek, 17 marca 2015

Wiosenne menu dla zmysłów


piękny czas :)


słońce zalewa światłem pokoje
wiatr nadyma firanki, hula wesoło po domu i sumiennie odświeża wszystkie kąty
 photo curtains.gif

 pinterest.com



kwiaty zakwitają
a zmysły na powrót odkrywają swoje umiejętności









za kilka dni 21 marca
ale w tych okolicznościach czekanie na pierwszy dzień wiosny wydaje się być całkiem nie na miejscu ;)


siedzimy w plamach słońca i rozmowy snują nam się wokół ogrodowych marzeń, wydarzeń i weekendowych wypadów (nie wszystkie mam wolne niestety ale trochę się ich uzbiera)
dzieci przeżywają fascynacje bawialniami więc pewnie mniej będzie w tym roku przyjęć w ogrodzie
ale za to na wycieczki z nimi cieszę się bardzo - są już takimi świadomymi i ciekawymi wszystkiego podróżnikami

w ostatnie kawiarniane pogaduchy wplótł się temat skojarzeń
między smakami, zapachami a wspomnieniami
i choć ciasteczko zjedzone, kawka wypita a dzień następny nadszedł
do mnie wraca ta rozmowa i burczy mi w głowie ;)

głód mam jakiś taki aranżacyjny
pomysły różne nadchodzą, innych szukam we własnych wspomnieniach
- zamarzyło mi się skomponować dla dzieci coś na kształt menu dla zmysłów, które w przyszłości mogłoby być ich katalogiem dobrych skojarzeń

zapach - wspomnienie pięknego miejsca
smak - wspomnienie miłych chwil itp. ... tak po krótce :)

sięgam pamięcią i dla mnie na przykład
czekoladki kasztanki to narty z Tatą i rodzinne ferie
drożdżówki to podróże z Mamą i śniadanka o świcie w małych restauracjach przy stacjach benzynowych, tuż obok autostrady...
moje perełki

większość takich skojarzeń, które potem ciepło rezonują w pamięci, powstaje niepostrzeżenie
spontanicznie
ale gdyby tak świadomie je aranżować i wypełniać nimi dusze po brzegi?



*******

nasza Kicia też ma swoje skojarzenia-perełki: fotel równa się pełnia szczęścia :))












 
 
 
 
 
 








 
 
 
 
 

niedziela, 15 marca 2015

Donos kulturalny - zbliża się noc z Christianem Andersenem



Może ktoś chciałby a nie wie o tym: zbliża się noc czytania bajek Hansa Christiana Andersena w bibliotekach w całym kraju. Gdzieniegdzie połączona z przebieraniem się w bajkowe kostiumy i teatralnymi przedstawieniami, gdzieniegdzie w charakterze pidżama party ze śpiworami rozłożonymi pomiędzy regałami z książkami - ale zawsze w niesamowitym klimacie. Noc czytania bajek organizowana jest z okazji Dnia Książki Dziecięcej i rocznicy urodzin Hansa Christiana Andersena.

Jeśli ktoś lubi całonocne eskapady (w niektórych bibliotekach czytanie z atrakcjami trwa do północy lub krócej) i ma ochotę poznać nowych przyjaciół ze śpiwora obok - to na pewno warto :)

My nie pójdziemy w tym roku - szykujemy się na urodzinowe zabawy (też pewnie będą bajkowe :) więc będziemy świętować w gronie znajomych. Ale jeśli ktoś się wybiera - to życzymy wspaniałych wrażeń!









 
 

sobota, 14 marca 2015

Nasz "energetyczny" dzień π , eksperymenty fizyczne i pokaz mody




Dzień pi ( 3.14 ) minął nam absolutnie wyjątkowo :)

Chłopcy pojechali do Elektrowni na pokazy fizycznych eksperymentów, a my na pokaz dziecięcej i młodzieżowej mody, do kawiarni i poszaleć po sklepach :)








 I wszyscy mieli udany dzień :)














Miłej niedzieli!


czwartek, 12 marca 2015

Na dobry początek :)




Wyszłam o świcie z psem zaczerpnąć świeżego powietrza
i oczom moim ukazał się widok - niespodzianka
po zimowym uśpieniu ożyły wszystkie kąty, ścieżki i kopczyki
i ziemia pod stopami zdawała się poruszać
to mrówki, żuczki jakieś, biedronki i pierwsze latające małe stworzonka organizowały z całą pompą dzień otwartych drzwi w naszym ogrodzie :)

nie wiem, czy pies mój był w to wtajemniczony
ale dyskretnie pokierował mną w stronę okolicznościowej wystawy pajęczych witraży
piękne :)
sześcionodzy artyści w roli kustoszy krzątali się wokół
snuli nowe dzieła
a wszystkie przeszklone poranną rosą lśniły tęczowo od załamań słonecznego światła
bajkowy spektakl barw o siódmej nad ranem między gałązkami i kępkami pierwszej wiosennej trawy

był też koncert ptasich treli
i kosmaty festiwal bazi
prawdziwe otwarcie sezonu :)








Obiecałam moim dzieciom, że po szkole zaczniemy przygotowywać ozdobne kartki z zaproszeniami na Wielkanoc
po dzisiejszym odkryciu czuję jednak, że trzeba będzie dodać do nich liściki:



Don't let spiders and other little monsters
stop you
from visiting our house on Easter



jest ich co prawda dużo,
ale to prawdziwi artyści :)))



sobota, 7 marca 2015

Przygoda w operze



  Podsłuchiwałam moich szepczących wspaniałków a oni chichrali się wspominając finał Lusieńkowych urodzin
- koleżanka Zosia wychodząc z bawialni po szaleństwie zabawy zgubiła swój pantofelek
nie minęło wiele czasu a zadzwoniła jej mama pytając czy przypadkiem nie znaleźliśmy go po drodze a my śmialiśmy się, że oczywiście - ale jak mogła Zosieńka nie odczuć, że szła bez bucika
- okazało się, że wypadł z plecaczka :)

taki był ten nasz Kopciuszek nowoczesny :)
i Arturek nowoczesny książę, bo przyniósł go Zosi w tornistrze :)

moi mili pamiętają wszystkie szczegóły: że pantofelek był zielony, ze złotym noskiem i migoczącą obwódką
a ja wzruszam się zawsze z tej ich percepcji szczegółów

jedni lubią patrzeć na wydarzenia z lotu ptaka, w skali makro
inni - co podziwiam - zachwycają biegłością zmiany optyki - płynnie i szybko potrafią przechodzić z oglądu globalnego do drobiazgowego i z powrotem
a inni - i tu są moje zuchy - celują w spostrzeganiu szczegółowym

bardzo mnie to ujmuje

dziś wybieramy się na Kopciuszka i pewnie stąd to wspominanie Zosieńkowego pantofelka :)

gdy zobaczyliśmy zapowiedzi spektaklu Luluś się zachwyciła
a i Arturka zafascynowała myśl o pójściu do prawdziwej opery
na prawdziwy balet
z prawdziwą orkiestrą (przedsmak mieliśmy niedawno)

zastanawiałam się jakie kupić bilety
i pamiętając o ich fascynacji detalem kupiłam w pierwszym rzędzie
czy dobrze? nie wiem, na pewno szczegółów będzie gąszcz
bo to i twarze aktorów i stroje
i spojrzenia i gesty i tańce
i ornamenty na kostiumach i dekoracje
i muzycy w orkiestronie tuż obok
i instrumenty
i czar proscenium
i pięknie oświetlone wnętrza sali koncertowej z żyrandolami jak z bajki
i wieczorowe kreacje pań i panów i melanż wytwornych perfum
i czekolada na gorąco w antrakcie
niekończące się fortissimo dla zmysłów :)

taka jestem ciekawa jakie będą wrażenia
ich wrażenia
bo Cioci i moje na pewno pozytywne - znów będziemy patrzeć głównie na nich ;) :))

wiem, że potem Tato i Dziadziuś zapytają jak było
i wiem, że usłyszą od dzieci, że pięknie, że cudownie :)
ale ja poczekam dłużej

może dzień, może dwa

poczekam na najgłębsze odbicie doznań, jakie ten magiczny świat opery i baletu zostawi w ich wspomnieniach
i odnajdę je
w szczegółach :)
tak się cieszę




źródło: internet
 
 
  
 
***************************
 
 
Edit nazajutrz: było niesamowicie :)
 
 
 
 
 

















 







 
 
 
 
 

wtorek, 3 marca 2015

Poczucie humoru


Ależ dziś wichura!
Anioły pospadają z obłoków!
tylko patrzeć jakie cuda dziać się zaczną! :)








marzec wkroczył z fantazją
zasypał śniegiem poranek
w południe przygnał odwilż
po niej burzą zagrzmiał
i teraz z wiatrem tańczy

czytałam kiedyś, że prawdziwą radość zawdzięczamy kontrastom
marcowi trzeba będzie podziękować za to ich nagromadzenie :)

intensywny trening w dostrzeganiu słońca po burzy :)

rozgrzewka, by pełniej dostrzec uroki nadchodzących miesięcy :)

jeśli śmiech to dobre samopoczucie całego ciała okazywane w jednym miejscu
to marzec jest figlarną naturą pogody okazywaną w jednym miesiącu :)




źródło: internet



widziałam wczoraj klucz ptaków na niebie
wiosna tuż tuż! :))




źródło: internet



wtorek, 24 lutego 2015

Radości


Leżeć wygodnie
koniecznie na plecach
żeby widzieć kołyszące się czubki drzew
i przesuwające się między nimi baranki chmur
słuchać ptasich przedwiosennych treli
oddawać twarz muśnięciom wonnego wiatru
wdychać zapachy poranka
i myśleć o czym tylko przyjdzie ochota, bez umiaru :)

będę
jutro
bo nastawię sobie budzik piętnaście minut wcześniej
i otworzę okno na wiosnę
na odwilż :))



 




a dziś
mamy radości dzisiejsze
jeszcze większe :))

Luluś została wywołana na apelu
i poprosiła swą Panią, by poszła z nią
odprowadzane wzrokiem i brawami
bo oto po pierwszym półroczu szkolnego życia
po głosowaniu klasowym
została wybrana Najbardziej życzliwą osobą :)




http://blog-o-poranku.blogspot.com/




chciałabym, by wspomnienie tego dnia zostało z nią na długo :)

i tak sobie patrzę na moje słońca
i przypominają mi się słowa z planetarium


każde światło widzialne
jest światłem z przeszłości
 
 
 
lubię myśleć, że w tych uśmiechach są też dobre minione dni...


a za chwilę włączymy ich ulubione hity z tanecznych zajęć
( ku pamięci: klik + klik )
i chwilę popląsamy

miły dobry dzień... :)

poniedziałek, 23 lutego 2015

Planetarium :)



Za nami wycieczka do Planetarium




 





i tak sobie myślę, że jeśli ktoś ma ochotę na autoterapię opartą na dystansie to jest to dobre miejsce :)
7 złotych - a za to możliwość pełnego zanurzenia w refleksjach na temat skali: siebie, swoich problemów, swoich poczynań ;)

ogromna sala na planie okręgu, miękkie fotele, ciepło, muzyka i znienacka, zaraz po zgaśnięciu świateł, fantastycznie rozgwieżdżony nieboskłon ponad głowami
jak gdyby się było latem na jachcie, na pełnym spokojnym morzu, gdzie nie dochodzą żadne światła mogące przyćmić widoczność gwiazd
i leży się na pokładzie i chłonie potęgę wszechświata

K. drzemał raz po raz zerkając na te fantastyczne widoki i nie targały nim refleksje o dystansie
- On z nim za pan brat, jest człowiekiem o wielkiej umiejętności spoglądania na problemy z dystansu
ja natomiast po części dzieliłam z dziećmi fabułę przedstawienia
a po części wspominałam słowa C. Sagana o błękitnej kropce - zdjęciu Ziemi widocznej z sondy kosmicznej Voyager 1 (klik):







 "Spójrz ponownie na tę kropkę. To nasz dom. To my.
Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz.
O których kiedykolwiek słyszałeś. 
 Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie..."




Jestem na świeżo po lekturze książek Dziewczyna z poczty (klik) i Lawendowy pył (klik) oraz filmie Snajper i w połączeniu z wrażeniami z planetarium myślę sobie jak cenny w życiu jest dystans ale też jak bardzo luksusowe jest to doznanie. Jak często sytuacja polityczna i ekonomiczna na niego nie pozwalają...

ale też jak warto, jak trzeba starać się o niego

pozwala na myśli o innych możliwościach
czasem o tym, że ma się wybór

tak więc i o wyborach myślałam
na ile są one nasze

myślałam o wyborach, jakie podejmą kiedyś dzieci
mój Tato po spektaklu opowiadał im o pracy astronomów i astronautów

mam nadzieję, że nie rozbudził ich fantazji za bardzo i akurat te zawody nie staną się ich wyborem ;)

a potem przyszła mi myśl jak wiele potencjalności w nich drzemie
i przypomniało mi się zdanie z Nocnego pociągu do Lizbony Pascala Mercier


 
Jeśli naprawdę jest tak
że możemy przeżyć tylko małą część tego,
co się w nas znajduje
- co dzieje się z resztą?



reszta czeka może na inne okoliczności, których powinniśmy szukać
a może to one szukają nas?
a może gdzieś w gwiazdach zapisane jest jednak, że wykorzystamy wszystkie nasze potencjalności
w swoim czasie
lub innych czasoprzestrzeniach :)

Planetarium to niezwykłe miejsce
bardzo refleksjo-sprawcze ;)
polecam :))














piątek, 20 lutego 2015

Niebo nad Szczawnicą i plany



- A wiesz Mamusiu, że Pani dzisiaj też opowiadała o gwiazdach? mówiła o Niedźwiedzicy i pokazywała jak wygląda Wielki Wóz
- naprawdę? a to zbieg okoliczności ! wczoraj my a dzisiaj Pani :)
- no właśnie! i powiedzieliśmy, że jest jeszcze Kasjopeja i Pas Oriona :)

miło mi się zrobiło
faktycznie poprzedniego wieczoru wracając do domu zachwycaliśmy się przedwiosennym niebem z odpływającą za horyzont flotą nocnych obłoczków odsłaniającą rozgwieżdżony nieboskłon
zimno już było ale ciekawość rozpalała wyobraźnię :)

- a kto wymyślił te nazwy Mamusiu?
- nie wiem dokładnie, ale większość chyba greccy astronomowie
- a dlaczego?
- konstelacje pomagały marynarzom dotrzeć bezpiecznie do domu: gwiazda polarna zawsze wskazywała i wskazuje kierunek północny a krzyż południa południowy, ja lubię też myśleć, że po to, by ludzie częściej patrzyli w niebo i zachwycali się nim :) jak my teraz :))

staliśmy sobie przed domem zamiast wchodzić do środka i gawędziliśmy
a w zakamarkach umysłu już nowe myśli wmyślały się w życie:
pojedziemy do planetarium, obejrzymy jeden z tych magicznych spektakli, po których człowiek wychodzi na miękkich nogach z dojmującym uczuciem  potęgi wszechświata i swojej w nim maleńkości, wypożyczymy z biblioteki jakąś wspaniałą księgę o gwiazdach (by mama mogła się douczyć ;) a może nawet kupimy sobie jakiś piękny atlas

lubię to uczucie niesienia na fali nowych wzruszeń
tyle zawdzięczam dziecięcości moich miłych
ich tyle ciekawi :)

przypomniały mi się moje wspomnienia z gwiazdozbiorami
wakacje z rodzicami i bratem w Szczawnicy
i wieczorne spacery, kiedy Tato opowiadał o konstelacjach i pokazywał gdzie leżą

i randki z liceum ;)
i wyjazd do pracy w Stanach, gdzie poznałam wspaniałą dziewczynę z Białorusi, która miała właśnie takie pomysły jak spanie w kilka dziewczyn pod gołym niebem, nazywanie gwiazdozbiorów - każda w swoim języku, czasem nawet nocne kąpiele w oceanie :)

tak, znajomość nocnego nieba jest ważna :)

i cieszę się jak dziecko
znów przed nami emocje, wzruszenia i wielkie, w zadziwieniu otwarte oczy moich miłych na wieść o niesamowitościach tego świata, kosmosu tym razem, i ich prześciganie się w snuciu własnych fantazji i skojarzeń, i ta ich wielka chęć by się nimi podzielić, opowiedzieć i zaśmiać się razem :)

będzie się działo :)

kilka lat temu odwiedziłam z Bączkami i K. Szczawnicę, z której mam właśnie tyle miłych wspomnień, o gwiazdozbiorach między innymi
i bałam się troszkę, że powrót po latach nałoży się warstwą nowych wrażeń na tamte miejsca i dni
z rodzicami, z Mamą...
ale udało się mej głowie wszystko starannie pooddzielać
mam swoją Szczawnicę z dzieciństwa
i drugą z podróży z dziećmi
umysł to dopiero wspaniały kosmos
każda konstelacja wspomnień znajduje w nim swoje miejsce
i emanuje ponadczasową energią...



Szczawnica i okolice
2011







 









































Wracając wspomnieniami do starych wpisów pomyślałam, że stworzę zakładkę Nasze podróże małe i duże. Będę tam wklejała relacje z różnych wyjazdów. Ostatnie dodane to wczesne dzieciństwo Bączków - wyjazd do Doliny Prądnika i wycieczka do Brennej. Nawzruszałam się przy nich :)





wtorek, 17 lutego 2015

Na dobry nastrój







Jak miło!
Takie wieści to są wieści!!


Dziś można całkowicie odpuścić sobie wysiłki wprawiania się w dobry nastrój - pogoda wszystko bierze na siebie :)))

Prezent od słońca na Dzień Kotów :)))







tak, to dziś, ucałujcie swoje mruczki, nasz już wycałowany :))








Raselek w prezencie pokazał nawet swoje sztuczki, jak można fajowo wykorzystać topniejący śnieg :)







radość w każdej komórce włochatego ciała :)


w naszych też, choć nie tarzamy się w śniegu :) no, może psychicznie :)))
za nami wspaniały koncert przedwiosenny:








dużo emocji, prawdziwie artystycznych wrażeń :)

tak się cieszę, że Bączkom się podobało, że chcą chodzić na takie imprezy
Luluś zapytana, jaki instrument podobał jej się najbardziej, powiedziała, że fortepian, bo pięknie błyszczał :)
to się nazywa umiejętność percepcji sztuki w całym repertuarze sensorycznym ;) :))))))

uśmiałam się :)
koncerty z dziećmi, wyjścia z nimi do teatru czy filharmonii sprowadzają się do tego, że my (dorośli) głównie patrzymy na nich :)
co zerknęłam na Ciocię - Ona akurat patrzyła na dzieci :)))
na ich lica jaśniejące wrażeniami, w których doznania łączyły się z zaskoczeniem czymś nowym, po części wpadającym w rezonans z odkrywaną wewnętrzną wibracją, a po części zachwycającym nieznanym kunsztem i pięknem
czułam, że finezja niektórych fragmentów muzycznych była dla nich niedostępna
jakby była z poziomów wyższego porządku i harmonii jeszcze nieczytelnych, spoza menu poznawczego ;)
(dla mnie zresztą też :)
ale wszystko przed nami
to dobry czas na osłuchanie się z muzyką
na kontakt ze sztuką w jej różnych odmianach
niewykluczone, że przyjdzie dzień kiedy nauczymy się doceniać także bardziej skomplikowane piękno ;)

tymczasem cieszyliśmy się utworami lekkimi, popularnymi i miło wpadającymi w ucho
i będziemy szukać innych koncertów, wystaw i wydarzeń

przedwiośnie to taki dobry okres dla poszukiwań
wszystkie okoliczne teatry i miejsca kultury startują z wiosennymi repertuarami
przepadłam w czytaniu tych programów :)
wielka to przyjemność

lecę
rozgadałam się a dzień i praca czekają :)
miłego słonecznego dnia!
posmyrajcie koty :)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...