expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

sobota, 31 stycznia 2015

Wyjeżdżamy na ferie :)



Zamieszanie dziś poranne przedwyjazdowe
miłe wszakże :)
walizki, sprzęty, książki, plecaczki i maskotki podróżne na wszystkich kanapach i stołach
dzieci totalnie zakręcone
mama podobnie ;)
nawet zwierzaki czują, że świat znów wywraca się do góry nogami
i cieszą się - wiedzą, że zostają w domu
będą smyrane i rozpieszczane przez Gości
czekają na to z utęsknieniem :)

najpierw szaleństwa urodzinowo - kulinarne u przyjaciół
a potem przenosimy się w góry
zasypane śniegiem jeszcze bardziej pewnie niż nasz dom
choć i tak nieźle się trzeba nabrodzić, by do niego dotrzeć ;)

zamówiłam dla Gości piękne wschody i zachody słońca
srebrne dymy snujące się po wsi
i nastrojowy księżyc idący ku pełni
(będzie czynił czary za oknami na łąkach wybielonych tym śniegowym puchem :)

powiesiłam świeże firanki
posprzątałam
poukładałam drwa obok kominka,
trochę podeschną
i gdy przyjdzie pora będą wesoło trzaskały :)








zimo zaszalałaś z przytupem!








do zobaczenia!



















 





 







 
 










piątek, 30 stycznia 2015

Refleksyjnie...



Najtrudniej grać w szachy z autystą
mój mistrz szachowy potrafi w oka mgnieniu prześledzić sobie tylko wiadomą i potrzebną ilość scenariuszy i konfiguracji i zapędzić mnie w kozi róg
myślę czasem o nim, czy na życie też patrzy w ten sposób
jako zbiór punktów wyjścia i możliwych posunięć,
których kombinacje warto przeanalizować
zanim się podejmie krok,
a że talent jego przekracza daleko możliwości kombinatoryczne przeciętnego człowieka
toteż podjęcie kroku zajmuje mu daleko więcej czasu

powiedziałam kiedyś dzieciom, że gdy się jest aniołkiem
to wszystko się wie
jestem teraz bardzo zaangażowana w sprawy aniołowe
gdyż moi mili drążą temat intensywnie :)

i przychodzi mi czasem taka myśl,
że może niektóre tak zwane choroby czy zaburzenia
więcej mają w sobie przekazu
niż chcemy to przyjąć

może są lustrem jakiegoś ważnego fragmentu naszej pozadoczesności

wiem, że powielam myśli i żadne to nowatorstwo koncepcyjne
ale nurtuje mnie idea,
że może kiedyś
w anielskiej postaci
wszystkim nam będzie dane pograć w szachy z taką wiedzą
i z takim szerokim oglądem wariantów

i nie tylko na szachy

może będziemy mieli wybór w co chcemy pograć
na przykład w życie jeszcze raz?
wybór to wybór
i gdy tak siądziemy do refleksji nad scenariuszami
którymi chcielibyśmy podążać
to jednym z naszych wyborów może się okazać
niepamięć...
że to my dokonaliśmy takiego wyboru...










bardzo dziś sypie u nas ...









czwartek, 29 stycznia 2015

Jak dobrze...



Jak dobrze, że wielkie wydarzenia mają swój długi prolog
mieliśmy czas nacieszyć się rozmowami i przygotowaniami
naśmiać się i naprzymierzać, natańczyć i nasnuć wizji w dobrych nastrojach

Ech, no takie życie...

Księga czarów, którą Arturek robił tak długo, trafiła szybko na dno torby, razem z różdżką, którą robiłam pół nocy

przez dwóch chłopców - najpierw dokuczali dziewczynce przebranej za wiosnę, że co to z niej za wiosna, skoro nie umie zmienić pogody i roztopić śniegu, później pytali Arturka czy umie wyczarować lody i pająka giganta, bo skoro nie...

Nie pomyślałam, nie przygotowałam ich wcześniej na takie komentarze. Byłam na fali ich radości i umknęła mi myśl o takich sprawach.

Gdy wpadłam na moment na bal tańczyły oba moje szczęścia, ale ta zadra w Arturkowym humorze tkwiła ("żaden ze mnie czarodziej") i dopiero po chwili udało mi się znaleźć jakieś słowa.

Bo przecież wiem, że z jednej strony każda mała wróżka chce by w ten jeden dzień tak ją widzieć, choć przez chwilę, każda syrenka chce czuć się syrenką, choć odrobinę,  a każdy czarodziej, by widzieć w nim czarodzieja...

nie mogłam więc wylać tym maluszkom kubła zimnej wody i powiedzieć: oj to tylko na niby, to tylko zabawa, przebranie, nikt nie oczekuje, że będziesz wiosną, syrenką czy czarodziejem ...

dwoiłam się i troiłam
humory się dzieciakom trochę poprawiły
a ja dostałam lekcję

gdy tak z nimi rozmawiałam, przypomniały mi się ich gesty i słowa
jak to z zapasowymi urodzinami - kiedyś, gdy byłam w dołku wyciągnęli mnie z niego wręczeniem mi rysunkowego prezentu na "zapasowe" urodziny :)

wiec powspominaliśmy chwilę
i utwierdziłam mojego zucha w przekonaniu, że nawet jeśli nie umie wyczarować lodów, to na pewno potrafi wyczarować mamy dobry humor
a czasem nawet zamienić ją ze złej czarownicy w taką trochę lepszą :)
śmiał się :))























poniedziałek, 26 stycznia 2015

O magii



Na ile ktoś potrzebuje magii?
- to zależy od zupy - przychodzi mi na myśl
żarcik
bzdurka
ale dziś
w ten niedzielny wieczór
o magii myślę więcej niż zwykle

mój mały Czarodziej kończy swą księgę czarów
za kilka dni zabierze ją ze sobą na bal
i po cichutku planuje co z nią zrobi

jest wspaniały
jutro szyć będę dla niego strój
i cieszy mnie ta myśl
bo jego cieszy
bo to dla niego ważne

dla siedmiolatków magia jest ważna
no, przynajmniej dla moich jest i znajomych także

gdy pytam ich czym są czary
to słyszę, że to zamienianie tego co jest w coś innego
i potrzebne są do tego słowa - zaklęcia
choć przydają się też czarodziejska różdżka,
kapelusz i gwiazdki na pelerynie

te gwiazdki będę jutro wycinać ze złotego papieru
ile było radości, gdy K. znalazł taki w Auchan, cały zeszyt
samoprzylepny
moi mali nie mogli się nacieszyć
kartkowali z pietyzmem
z delikatnością w palcach by nie zadrasnąć, nie uszkodzić
gwiazdki są ważne...

lubię słuchać o tych czarach
i im więcej słucham tym bardziej sama daję się zaczarować
jestem magiopodatna
magiolubna
Bączki ćwiczą swoje zaklęcia a one kołyszą mnie
i gdzieś przenoszą

chyba w przeszłość
do dzieciństwa
do dziecięcej perspektywy

lubię ją bardzo
i doceniam
mam za co dziękować moim miłym :)

i ci mali czarodzieje
ubrani odświętnie
choć całkiem nie po czarodziejsku
zaczarowali kilka dni temu wiele osób
całą salę powiedziałabym śmiało
zaproszeni byli goście z okazji Dnia Babci i Dziadka
ale na krzesełkach nie było ani jednej poważnej twarzy
ani jednego zmęczonego życiem czoła
widziałam tylko same wielkie serca
i uśmiechnięte oczy












 
"Wysokość naszej radości
mierzy się głębią naszej wdzięczności
a wdzięczność
jest przecież jedynie
sposobem patrzenia..."
 
Ann Voskamp



czwartek, 22 stycznia 2015

Przygotowania do balu :)



Pewnego razu wyszła spod igły sukienka
ale ponieważ maszyna, która ją uszyła była już stara i zniszczona
sukienka - zamiast trafić na sceny teatru - popruła się niechcący i została wyrzucona do magazynu rzeczy nieprzydatnych
mijały lata a ona nie przestawała marzyć, iż pewnego dnia odnajdzie ją ktoś, komu się spodoba

był zimowy poranek, kiedy dzieci wypatrzyły ją pośród innych strojów,
chłopczyk szukał przebrania dla czarodzieja i tylko uśmiechnął się do niej
ale dziewczynka
zamilkła na jej widok
marzyła właśnie o takim kolorze
o takim blasku
i takiej gładkości splotu
"jaka szkoda, że jest potargana i za duża dla mnie" - powiedziała
"a może spróbujemy ją zeszyć?
i sprawić, by na Ciebie pasowała, co Ty na to?"
"naprawdę? ach!"

i jak to w bajkach bywa dobry los uśmiechnął się do wszystkich, sukienkę i dziewczynkę połączyła wielka przyjaźń i odtąd tańcowały sobie radośnie snując nowe opowieści :)


tak sobie żyjemy w ten zimowy czas :)
opowiadamy sobie bajki wymyślane przy maszynie do szycia
tańcujemy przy okazji przymiarek i bez okazji też
dzieci myślą o balu
mama o dzieciach
i o tym, jak cudnie jest żyć z siedmiolatkami
pełnymi wyobraźni i wiary w magię, cuda i szczęśliwe zakończenia :)
















 
 

































 












wtorek, 20 stycznia 2015

Zimowa magia


 
*       *       * 
Skąd oni rodem? Z czyjego kochania?
I kto takiego udzielił im chrzestu,
Że pierś ich nigdy nie jest bez śpiewania,
A skrzydła nigdy nie są bez szelestu?
I kto ich zmyślił? Kto wywiódł ich z marzeń?
I dla jakiego pod ziemią powodu?
I dla jakiego na ziemi ogrodu?
Dla jakich jeszcze na niebie wydarzeń?
Kto pierwszy wyznał, nad czyją mogiłą
To słowo: anioł, skrzydłami objawne,
I czemu wyznał tak dziwnie, że było
Odrazu święte, odrazu pradawne?

I czemu, w zgony zapatrzon słoneczne,
Tym, których niema, dał imię tak wieczne?
 
                                     B. Leśmian
 
 
 
Anioły...
 
Aniołami...
 
Anielskie...
 
przez wszystkie przypadki odmieniane
 
i formy, i liczby i marzenia
 
ostatnio u nas :)
 
Przygotowywaliśmy się do festiwalu kolęd i oto nadszedł dzisiaj
bardzo piękny
i bardzo anielski :)
 
odkąd Luluś w roli śnieżynki tańczyła na ostatnim występie
w pelerynie z piórkami i puszkiem
tak słabość do tych bajkowych ozdób jej nie mija
i cieszy duszę i wyobraźnię naszej prawie siedmiolatki
 
dziś była rozśpiewanym Aniołkiem
jutro wraz z bratem i przyjaciółmi wystąpi w przedstawieniu z okazji Dnia Babci i Dziadka
w przyszłym tygodniu znów na skrzydłach marzeń - tym razem w stroju lodowej księżniczki na balu
 
czytałam kiedyś,
że bywają dni w naszym życiu,
które po zapadnięciu w pamięć
puszczają pędy o mocy spełniania marzeń
 
tkliwe, delikatne słowa
ale pasują do myśli o niej
bezinteresownego promieniowania słoneczności jak mawia poeta :)
 
chciałabym, 
by te dni teraz,
w których z takim wdziękiem i rozmachem miesza rzeczywistość z fantazją
właśnie tak zapadły w pamięć ...
 
 
 
 






 
  
 
 
 


niedziela, 18 stycznia 2015

Wiersz na dziś







Znalazłam taki wiersz:




                                                                                                                                    pinterest.com


i zauroczył mnie ...


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Światełko do nieba



W wieczornym powietrzu mieszały się dźwięki muzyki
radosne powitania znajomych twarzy
ekscytacja przed występem
światła sceny
chłód styczniowego wiatru
ciepło ręki i raz po raz przytulanego policzka

- Podobało Ci się Mamusiu?
- było wspaniale! tańczyliście rewelacyjnie! naprawdę super! z wielką przyjemnością patrzyliśmy na Was z Tatusiem! chcecie pączka? ach było cudownie! gdzie Wam przykleić serduszka?
- na czapki Mamusiu a będą fajerwerki?
- będą, chcecie zobaczyć?
- tak!!








Pierwszy raz z tak bliska
prawie nad głowami
kaskady wystrzałów
bukiety świateł
kuliste eksplozje barwnej energii
deszcze gwiazd


spełniało się marzenie dzieci
a ja mogłam być tuż obok
kucałam i stałam na przemian trzymając w dłoniach ciepłe rączki
zapatrzona w ich oczy i niebo
wzrokiem, słuchem, każdym zmysłem
chłonęłam ich radość pomieszaną ze strachem
oszołomienie kiedy wyobrażenia spotykały się z niewysłowioną potęgą doznania


zawsze będę dziękować
za tę możliwość doznawania świata pomnożoną przez ich wrażliwość
każde doświadczenie z nimi
to krok w nowy wymiar
poza horyzont


myślałam, że znam granice swojej rozżarzalności
przytłumionej przez dorosłość
ale z nimi wszystko jest inne
na nowo ekscytujące
a dusza ma wrażliwsza
pojemniejsza
przepastniejsza :)



piątek, 9 stycznia 2015

Zimowy piątek o świcie :)




Zanim przyszedł poranek
pokój wypełnił się fiołkowym błękitem
amarantem
i wszystkimi odcieniami pomarańczy

zaokienny pejzaż przykryty białym puchem
lśnił odbitym blaskiem

patrzyliśmy z kotem
na ten świetlisty świat
bez konturów
miękki i chłodny
rozgrzewany jedynie ciepłym nosem parskającego psa, który wybiegł na swój poranny spacer po ogrodzie

pora zacząć dzień

tyle planów przed nami
najpierw szkoła - już wytęskniona po długiej świątecznej przerwie
potem odwiedziny w bawialni, w której Luluś będzie miała swe przyjęcie

- urodziłaś się Lusieńku tuż przed dniem zakochanych
- wiem Mamusiu, bo ja chciałam zdążyć, tak na pewno :)

tak, taka jesteś... zdążyć wszystkim sprawić przyjemność
przygotować wcześniej laurki, prezenciki
jak Tatuś, kupujący prezenty zawczasu...i zapominający o nich nie raz ;)

potem niedzielne Światełko do nieba
zabawa i wyczekane fajerwerki na nocnym zimowym niebie
przebieracie nogami :)

jak i za balem obiecanym
karnawałowym
pora pomyśleć o strojach
czy na pewno Elza z Krainy Lodu i czarodziej?
oj będę miała szycia! :)

tymczasem trzeba się ciepło ubrać
za drzwiami mróz
wkładacie zimowe getry, sweterki, spodenki
na głowy czapki z pomponami
do tego kurtki z kapturem, rękawiczki
tak lubię na Was patrzeć
moje zimowe puchowe skrzaty :)

i jeszcze skoki w zaspy
i radosne słowa turlane po śniegu jak śnieżynki
- możemy Mamusiu zrobić Aniołki?
- nie, dopiero po lekcjach :)

... plany :)






 
"Największym urokiem świata
jest urok drugiego człowieka"



środa, 7 stycznia 2015

Styczniowy poranek




Ogrzewam dłonie o kubek z herbatą

taki świetlisty jest dziś świat

śnieg zasypał łąki, domy, drogi i kolory

i zaprasza wyobraźnię do zmalowania dnia według własnych barw

czy można by wymarzyć sobie lepsze tło do snucia planów

niż tę bezkresną biel? :)

prezent od styczniowego poranka

by wyraźniej zobaczyć siebie i swoje myśli



i na tym śnieżnym arkuszu

stoją sobie

niczym pióra w kałamarzu

topole

wysokie

wniebowzięte :)



środa, 31 grudnia 2014

Nasze hity 2014 :)



Dziś ostatni dzień 2014 roku!

Dobry, pogodny był u nas :) piękny...








Przed minionym sylwestrem napisałam nasze hity roku 2013, spróbuję dziś uczynić zadość tradycji :)

Zatem:


  • przy okazji było to też ryzyko roku, gdyż wyjazd po raz pierwszy organizowaliśmy sobie sami w tym sensie, że bilety to była okazja na Ryanairze, podobnie hotel z booking.com, a w dodatku był on nie potwierdzony (właściciel - bardzo miły jak się potem okazało - przepraszał mnie na miejscu, że nie odpisał, ale miał tyle na głowie ;) troszkę go tam zrugałam za ten brak maila :) jestem z tych co mają zamartwianie się w ustawieniach fabrycznych ;) :)))




http://blog-o-poranku.blogspot.com/2014/07/poranki.html
link
 

  • muzyczny album roku - właśnie go słucham gdy to piszę :) I Love Latino II - nastrój letniego wieczoru i plażowego party - nogi same tańczą :)) na co dzień sporo jest powagi w życiu, więc gdy tylko mogę - włączam i oddaję się fieście :)




http://blog-o-poranku.blogspot.com/2014/06/truskawkowe-szalenstwo-na-dzien-dziecka.html







 

"please, mind the gap" :))


 
 
  •   radość roku - rozpoczęcie roku szkolnego :) - tak silnych radosnych emocji przez tyle dni z rzędu nie doświadczamy często :)



oczekiwanie na rok szkolny




http://blog-o-poranku.blogspot.com/2014/08/przyjecie-na-koniec-wakacji-i-poczatek.html
przyjęcie na chwilę przed szkołą



  • zachwyt roku - dziecięce podejście do muzyki: śpiewają, tańczą w klubie i ostatnio szaleją na pianinie - kupiliśmy elektryczne pięciooktawowe, w którym podświetlają się klawisze podpowiadając które przycisnąć, by zagrać wybrany utwór i mnóstwo z tym radości :) Arturek ćwiczy co prawda z nut, przy okazji uczy Olę - ale nie sądzę, by poszli w tym kierunku zbyt daleko (trochę lat chodziłam na pianino i wiem ile to wysiłku, a teraz jest tyle konkurencyjnych pasji ;) - dla nich poszliśmy na łatwiznę, by po prostu mieli przyjemność z grania :)

  • zmiana roku - ten rok to same zmiany :) - dzieci pożegnały przedszkole i poszły do szkoły, K. zmienił pracę i ja w pewnym sensie też - może nie tyle zmieniłam co dodałam sobie zadań - z tym wiąże mi się kolejny punkt - emocje roku: zaczęłam występować publicznie (jeśli ktoś miał kiedyś fobię przed wystąpieniami publicznymi to na pewno byłam to ja ;) Musiałam krok po kroku, od warsztatów dla kilku osób, powoli i w końcu przełamałam się - cieszę się bardzo choć emocje i tak za każdym razem silne ;)

  • odkrycie roku - pewnie zabrzmi to dziwnie ale: odzież termiczna :) - nie miałam pojęcia, że jest coś tak fajnego - wkładam na nią byle płaszczyk, nawet teraz, a i tak jest mi cieplutko :) ferie i śnieżne nocne spacery z sankami nam już nie straszne :))




Balos lagoon



  • wyczyn roku - przejrzałam zdjęcia na dyskach z ostatnich 9 lat! tysiące! - miałam plan, by przygotować pod choinkę dla każdego członka rodziny kufer z wywołanymi zdjęciami i udało mi się! zdążyłam :)) nawzruszałam się przy tym, upłakałam ale też radości miałam mnóstwo wyobrażając sobie jak będą się cieszyć obdarowani - i cieszyli się!! :))))





Pycha!! :))


Znów się rozpisałam :)



Pięknej nocy Wam życzę!
przetańczenia aż do rana
setki korków od szampana
przyjemnego szumu w głowie
i niech każdy sam dopowie
co mu się marzy
niech mu się darzy
wszystkiego najlepszego!! :))




sobota, 27 grudnia 2014

Pytania i odpowiedzi :)

 
Dostałam zaproszenie do blogowej zabawy Creative Blog Tour ( o tu :)
Za które bardzo dziękuję Dominice z pięknego blogu Chatka z Piernika - tytuł oddaje jego bajkowość, można tam bowiem znaleźć magię rodzinnych chwil, piękne rzeczy i niezwykłe inspiracje.
 
Postaram się odpowiedzieć na pytania z zabawy:
 
Nad czym obecnie pracuję?
 
 
Jako, że mój blog nie wpisuje się stricte w profil blogów kreatywnych, i tym samym nie mogę się pochwalić jakąś piękną robótką czy projektem - odpowiem może tak: pracuję nad sobą :)
 
Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka pt. Przepływ.
Autor Mihaly Csikszentmihalyi pisze w niej m.in. o ludziach uwięzionych w celach (okres ciężkiego reżimu na Węgrzech) i ich niezwykłym wysiłku, by zachować zdrowie psychiczne. Więźniowie wymyślili konkurs intelektualny polegający na dokonaniu własnego przekładu wiersza O captain, my captain z angielskiego na węgierski. Każdy z chętnych zapamiętywał najpierw swoje linijki przekładu, później innych współwięźniów, by w końcu móc je wszystkie ze sobą porównać i ocenić. Gdy więźniowie kończyli konkurs zajmowali się następnym utworem.
 
Autor pisze, że o podobnych strategiach i zabawach intelektualnych wspominał też admirał Byrd, który samotnie spędził cztery ciemne i mroźne miesiące w małej chatce blisko bieguna południowego, także Charles Lindbergh, samotnie walczący z żywiołem podczas lotu przez Atlantyk. Pisze o ludziach, którzy nauczyli się grać w szachy z samymi sobą czy wyobrażać sobie ze szczegółami piesze podróże.
 
Fenomenalna aktywność umysłowa pozwalała im w maksymalny sposób uniezależnić się od trudnej rzeczywistości.
 
Jestem pełna podziwu i często o tym myślę.
 
Na co dzień pracuję z osobami ciężko doświadczonymi przez los - głównie dziećmi i ich rodzicami i widzę, że w obliczu tragedii, która ich dotknęła, także stosują swoje indywidualne strategie. Czasem o nich napomykają, czasem można je usłyszeć między wierszami a czasem bywa, że po prostu dzielą się nimi - na przykład pokazują, jak uczą swoje dzieci rozwijać walory intelektu tak, by ten wewnętrzny świat dostarczał absorbującej radości. Czasem to dzieci wciągają rodziców w swoje zabawy.
 
Podziwiam, podziwiam, podziwiam.
 
Arturek też jest dość niezależny od czynników zewnętrznych. Gdzie by nie był - dobrze się bawi. Ostatnio zafascynowały go kody i wymyśla cyferkom od 1 do 10 jakąś literę a następnie próbuje układać słowa tymi zakodowanymi cyframi. My musimy je odkodować ;) Podchwyciłam pomysł i zaproponowałam, by przyjrzał się nutom. Pokazałam gdzie która nuta ma swe miejsce na pięciolinii, wyjaśniłam zapis gamy i teraz sam uczy Olę prostych utworów. I nuci wlazł kotek na płotek jak mały muzyk: G E E - F D D - C E G :)
 
Tak więc na pytanie - nad czym obecnie pracuję - mogę chyba powiedzieć, że trenuję staranne myślenie, bardziej zdyscyplinowane niż w młodości i uczę się postrzegać rzeczywistość na jej korzyść, szukać możliwości a nie ograniczeń. Tropię też rozrywki umysłowe innych ludzi i zachwycam się tym, jak pomagają im zdystansować się wobec okoliczności zewnętrznych.
 
 
Czym moja praca różni się od innych?


 musiałabym to przemyśleć ;)
 
 
Dlaczego tworzę i piszę bloga?
 
 
... by pamiętać, by porządkować myśli, by poprawiać styl, by pracować nad precyzją wypowiedzi i by mieć kontakt z miłymi Czytelnikami :)
  
 
Jak wygląda mój proces tworzenia?
 
 
Jestem trochę jak pomysłowy Dobromir - zajmuję się czymś i nagle myśli moje zaczynają wirować wokół jakiegoś tematu, nadlatują skojarzenia, w końcu pingpong jak w kreskówce odbija się od mej głowy i puk - jest natchnienie i wizja :)))
wtedy siadam i piszę :)
 
 
Jeszcze raz dziękuję Dominice za wyróżnienie, które przywiodło mnie do tej niecodziennej podróży i zapraszam do zabawy Izę z blogu Gromatka. Iza jest niezwykłą Matką wspaniałej Gromadki, wirtuozem kompozycji rozmaitych wyzwań życiowych. Bardzo ją podziwiam i cenię. Może będzie miała ochotę odpowiedzieć na pytania - zapytam ją :)

Pozdrawiam serdecznie,
M.






















 

piątek, 26 grudnia 2014

Łapiąc śnieżki :)


Dzisiaj w nocy spadł pierwszy śnieg

piękny prezent na Święta :)

okrzyki radości i iskierki zachwytu w dziecięcych oczach :)






opowiadam dzieciom, że to może Anioły sypią nam na głowy śnieżny puch
a oni się śmieją, że to raczej gwiazdy spadają z nieba :)

oglądamy je na rękawiczkach
piękne
każda inna od następnej
fantazyjnie utkana, misterna
prawdziwe arcydzieło nieskrępowanej wyobraźni :)







z każdą chwilą jest ich coraz więcej
i te tysiące kruchych śnieżnych kryształków zasypują świat

magia...

gdzie nie spojrzeć biało-srebrne cuda

i przybywa ich
otaczają nas w cichości świetlistym blaskiem

mamy je prawie po kostki ;)

chrup chrup
żal kruszyć te doskonałości butami
ale ich obfitość i czar kusi

czy nie taka jest cena stawiania kroków?

coś trzeba podeptać, by sięgnąć po coś następnego ;)






my nieboscy, nieulotni...
śnieżni barbarzyńcy
zaplątani radośnie w migotliwą metafizykę świątecznego poranka :)



********

a w domu
można odtajać :)

jest ciepło
i muzycznie
i rodzinnie :)

Dziękujemy :)




 
 








środa, 24 grudnia 2014

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy...


 
Wszystkiego najlepszego, zdrowych, pogodnych, rodzinnych i radosnych Świąt!!!



U nas już prawie wszystko gotowe, niedługo pojedziemy na cmentarz i wrócimy już w większym gronie, z bliskimi, by zasiąść do Wigilii.

Dzieci przebierają nogami i my też :))







jeszcze ostatnie dekoracje, trochę śmiechu i podjadania ze stołu ;)
































zrobiliśmy sobie małą sesję Mikołajkową :))








a za oknem - wiosna :))







Wesołych Świąt! :))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...